Pięć lat pozbawienia wolności oraz sześcioletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych - Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej wydał dziś wyrok w sprawie Janusza S., oskarżonego o spowodowanie wypadku, w którym w roku 2012 zginęło ośmiu górników, a dziesięciu zostało rannych.

Janusza S. nie było na sali rozpraw. Oskarżony wysłał do sądu list, który dziś został odczytany. Zwrócił się w nim do poszkodowanych rodzin, by zrozumiały, że nie miał zamiaru doprowadzić do tak tragicznego zdarzenia drogowego. - Mam świadomość, że żadne słowa nie zawrócą zaistniałego biegu wydarzeń. Jeżeli jestem winien, to cała mocą, z samego siebie przepraszam. Proszę sąd o odczytanie tego pisma na rozprawie. Jest ponad moje siły, abym uczynił to osobiście. Nie mogę unieść ciężaru zarzutów i spoczywającej na mnie odpowiedzialności. To wszystko jest ponad moje siły - napisał oskarżony. Wcześniej jego obrońca wniósł o uniewinnienie.  

Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej skazał Janusza S. na karę pięciu lat pozbawienia wolności oraz sześcioletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Uzasadniając wyrok sędzia Wojciech Paluch powiedział, że z zeznań biegłych wyłania się obraz niekorzystny dla oskarżonego. - Jako właściciel firmy przewozowej i jednocześnie kierowca zawodowy poruszał się po drodze zestawem, który stwarzał niebywałe zagrożenie dla uczestników ruchu drogowego - podkreślił sędzia.

Wiosną 2012 r. oskarżony prowadził ciągnik scania z wózkiem do przewozu drewna. Podczas jazdy po zmroku naczepa uderzyła w jadący z naprzeciwka bus, którym wracali z pracy górnicy z kopalni "Mysłowice-Wesoła". Do katastrofy doszło w Przybędzy na Żywiecczyźnie. Proces rozpoczął się jesienią 2013 (informowaliśmy o tym w artykule Oskarżony pod opieką psychiatry).

Obrona zapowiedziała apelację od wyroku.

sza

Na zdjęciu: początek procesu