W czasie ulewy mały potok Krzywa w bielskich Komorowicach potrafi zmienić się w rwącą rzekę, o czym co jakiś czas przekonują się mieszkańcy tych okolic. Blisko dziesięcioletnie zabiegi o umocnienie brzegów strumyka wciąż jednak nic nie dają. Podobno na remont nie ma pieniędzy. A w ogóle to nie jest sprawa gminy.

 - Może teraz, przed wyborami, władze się zlitują i wreszcie coś z tym potokiem zrobią? - zastanawia się pani Katarzyna, mieszkająca przy ul. Konwaliowej. - Tutaj ludzie już powoli tracą nadzieję.

To był dramat

Na co dzień wspomniany potok nie wygląda groźnie. Po solidnej ulewie jego poziom potrafi się jednak podnieść w krótkim czasie nawet o dwa metry. - Wtedy woda wylewa się z koryta i wszystkich dookoła zalewa - mówi pani Katarzyna. - Najgorsze jest to, że to się dzieje błyskawicznie. Człowiek nie zdąży się nawet przygotować, a woda już jest w piwnicy.

Mieszkańcy budynków przy takich ulicach, jak Konwaliowa, Tulipanów, Sasankowa czy Stokrotek doskonale pamiętają powodzie z 1997 roku bądź 2001. - To był dramat - wspomina nasza rozmówczyni. - Ale wtedy brzeg był jeszcze umocniony. Po tych powodziach zabezpieczenia zniszczyły się i tak to trwa do dzisiaj.

Bielszczanie mieszkający w pobliżu potoku od blisko dziesięciu lat próbują uprosić władze, aby naprawiono linię brzegową. - Najpierw pisaliśmy do RZGW, ale odpowiedziano nam, że nie jesteśmy stroną, że to leży w kompetencjach samorządu - wyjaśnia pani Katarzyna. - Kiedy z kolei zwróciliśmy się do gminy, tam stwierdzono, że to sprawa RZGW. I tak to się ciągnie bez końca, a z każdą ulewą jest coraz gorzej, bo przecież brzeg potoku ciągle się niszczy.

Spychologia i brak pieniędzy

Problemami związanymi z potokiem Krzywa zajmuje się od początku kadencji, w imieniu mieszkańców, radny Przemysław Drabek. - Po kilku monitach, RZGW przyznało wreszcie, że linia brzegowa potoku i jego koryto wymaga specjalistycznych prac - mówi radny. - Niestety, wciąż podobno brakuje na to pieniędzy. Takie są przynajmniej tłumaczenia RZGW.

Zdaniem radnego, sytuacja byłaby lepsza, gdyby w sprawę zaangażowała się gmina. - Składałem w tej kwestii interpelacje, ale ponieważ remont linii brzegowej nie należy do zadań gminy, nie było pozytywnych efektów - tłumaczy radny. - Szkoda, bo chociaż potokiem powinien się rzeczywiście zająć RZGW, gmina nie może być w tej sprawie zupełnie obojętna.

KO