Kto łamie prawo?
Czy w Bielsku-Białej zarysował się konflikt pomiędzy pieszymi a rowerzystami? Przysłuchując się sierpniowej sesji Rady Miejskiej można było odnieść wrażenie, że w grodzie nad Białą - podobnie jak w innych miastach - piechurzy nie kochają cyklistów. Z wzajemnością.
Utwierdza w tym również lektura internetowych forów, gdzie zarówno piesi, jak i zwolennicy dwóch kółek oskarżają się nawzajem o brak kultury. Otwarcie piszą, co myślą o użytkownikach bielskich dróg, chodników i ścieżek rowerowych, a większości tych wypowiedzi nie sposób nawet, ze względu na słownictwo, zacytować.
Radę Miejską zainteresowała tą sprawą radna Grażyna Staniszewska, wielka miłośniczka i propagatorka rowerów jako alternatywnego środka transportu. Zaapelowała ona do władz miasta, aby rozpoczęły kampanię edukacyjną - wykorzystując w tym celu chociażby strażników miejskich - mającą na celu uświadomienie zarówno pieszym, jak i rowerzystom tego, co wolno, a czego nie wolno robić na ścieżkach przeznaczonych dla cyklistów. Zdaniem radnej, wiele osób nie zna przepisów ruchu drogowego i korzysta z dróg dla rowerów w niewłaściwy sposób. Od tego tylko krok do niepotrzebnych konfliktów i wzajemnych oskarżeń.
Linia niezgody
Jako przykład niewłaściwego zachowania radna podała nagminne korzystanie ze ścieżek dla rowerów przez rodziców z małymi dziećmi poruszającymi się na rowerkach dziecięcych. Co prawda mały rower to też rower, lecz - wyjaśniła - zgodnie z przepisami o ruchu drogowym małe dziecko na rowerze traktowane jest jako pieszy, zatem powinno wraz z opiekunem korzystać z chodnika dla pieszych, a nie drogi dla rowerów. Poruszając się na rowerku wśród ?dużych? rowerzystów nie dość, że stwarza zagrożenie dla innych, to jeszcze samo jest narażone na ogromne niebezpieczeństwo.
Do konfliktowych sytuacji dochodzi np. często na ścieżce rowerowej biegnącej wzdłuż lotniska w Aleksandrowicach. Droga dla rowerów oraz chodnik dla pieszych usytuowane są tam tuż obok siebie, w obrębie jednego utwardzonego traktu, oddzielone jedynie linią namalowaną na asfalcie. W pogodne dni spotkać tam można setki spacerowiczów, a także osoby na rolkach oraz na rowerach. Nie wszyscy wiedzą, jak powinni zachować się na tym trakcie, ale większość oczywiście uważa, że to nie oni łamią przepisy.
Zakazy, których? nie ma
Władze miasta powinny więc - zgodzili się bielscy radni - w jakiś sposób dyscyplinować osoby, które bezprawnie korzystają ze ścieżek rowerowych. Problem w tym, że przepisy, o których mówiła radna, wcale nie zakazują poruszania się po ścieżkach rowerowych małym rowerzystom czy pieszym. W myśl prawa osoba do 10 roku życia, jadąca na rowerze pod opieką rodzica, faktycznie traktowana jest jak pieszy i ma prawo poruszać się po chodniku dla pieszych, lecz nie oznacza to, że nie wolno jej skorzystać ze ścieżki rowerowej. Po drogach dla rowerów mogą również - w pewnych sytuacjach - poruszać się piesi. Na przykład wtedy, gdy w pobliżu nie ma wyznaczonego dla nich chodnika. Muszą jednak pamiętać o tym, iż idąc (czy jadąc na rowerku dziecięcym) po ścieżce rowerowej są na niej gośćmi i to oni muszą ustępować pierwszeństwa cyklistom (nie dotyczy to osób niepełnosprawnych, które na ścieżce rowerowej są uprzywilejowane).
Podobnie jak piesi na drodze dla rowerów, tak i cykliści w pewnych sytuacjach mogą - choć ogólne przepisy tego zakazują - poruszać się po chodnikach dla pieszych. Kodeks przewiduje dwie takie sytuacje: gdy w obszarze zabudowanym na drodze obwiązuje wyższa dopuszczalna prędkość niż 50 km/godz. oraz podczas złych warunków atmosferycznych. Jadąc chodnikiem, rowerzyści muszą jednak ustępować pierwszeństwa pieszym. Warto także wyjaśnić, że osoba na rolkach, deskorolce, itp. w myśl przepisów jest uznawana za pieszego użytkownika drogi.
Rowery na ścieżki
W trakcie dyskusji w sali sesyjnej pojawił się także pomysł, aby na bielskich ulicach, wzdłuż których biegną ścieżki rowerowe, ustawić znaki zakazu ruchu dla rowerów. Wszystko po to, aby cykliści - tam, gdzie jest to możliwe - korzystali ze szlaków dla nich przeznaczonych, a nie wjeżdżali w takich miejscach na ruchliwe drogi. To, że się tak zachowują, nie jest dla nikogo tajemnicą.
Nie trzeba jednak stawiać dodatkowych znaków zakazu, aby wyrugować rowery z ruchliwych jezdni. Wystarczy doprowadzić do tego, by rowerzyści przestrzegali prawo. Tam, gdzie wzdłuż jezdni biegnie droga dla rowerów, miłośnicy dwóch kółek mają obowiązek korzystać z trasy przeznaczonej dla nich. Jeśli jadą szosą, łamią przepisy ruchu drogowego.
Z pewnością z zasadą tą polemizować będą ci, którzy zamiast rekreacyjnego preferują kolarstwo sportowe. Z tej prostej przyczyny, iż na rowerze kolarskim z różnych względów (chociażby z uwagi na rodzaj nawierzchni czy krawężniki) ze ścieżek rowerowych korzystać się po prostu nie da. Prawo nie rozgranicza jednak rowerów rekreacyjnych od przeznaczonych do ścigania się po szosach. Wszyscy rowerzyści traktowani są jednakowo.
Marcin Płużek (Kronika Beskidzka)

Komentarze 37
Nie dajmy się skłócić, bo problem leży tam gdzie zawsze...
Sodoma i obora, kurde!
Wolę se zagrać na cymbałkach.
To sam chodź po drodze tylko uważaj aby Cię auto nie rozjechało.

Klauzula informacyjna ›