Miasto sprawnie spłaca kredyty
Zgodnie z informacją o kształtowaniu się "Wieloletniej prognozy finansowej miasta Bielska-Białej", która wpłynęła właśnie do Rady Miejskiej, nasze miasto sprawnie spłaca zobowiązania finansowe. W pierwszym półroczu br. było to ponad 16 mln zł rat kredytów.
Jak czytamy w dokumencie dostępnym tutaj, od stycznia do czerwca 2014 roku w ramach spłat kredytów miasto poniosło wydatki w wysokości 16.299.452,30 zł, co stanowi 46,10 proc. planu spłaty rat. Na kwotę tę składają się następujące wydatki:
- 3,5 mln zł kredytu w Europejskim Banku Inwestycyjnym,
- 4,5 mln zł kredytu w Banku Pekao S.A. na sfinansowanie planowanego deficytu w 2009 r. oraz spłatę zobowiązań z tytułu wcześniej zaciągniętych pożyczek i kredytów,
- 3,7 mln zł kredytu w Banku Pekao S.A. na sfinansowanie planowanego deficytu w 2010 r.,
- 2,5 mln zł kredytu w Banku Pekao S.A. na sfinansowanie planowanego deficytu w 2011 r.,
- 2 mln zł kredytu w ING Banku Śląskim S.A. na sfinansowanie planowanego deficytu w 2012 r. oraz spłatę zobowiązań z tytułu wcześniej zaciągniętych pożyczek i kredytów.
bb
Komentarze 14
Wybory się zbliżają to nagle remonty dróg, sprzątanie miasta i inna propaganda sukcesu.
I jak zwykle przy wyborach ciemny lud to kupi i dalej te same gęby będą się paść za nasze.
Jaki procent to podatki miejskie, jaki procent dotacje centralne, a jakie generują spółki miejskie.
Jeżeli okaże się że te ostatnie tylko działają dzięki dotacjom - to trzeba cos zmienić.
Jedną z takich spółek jest ZGO... na razie to generuje smród i koszty.
Sam w sobie obecny kredyt do spłaty nie jest na dzisiaj kłopotem dla miasta. Niebezpieczne jest ( ewentualne ) skokowe zwiększanie długu z roku na rok. Tak wiec albo od razu zadłużyc się na maksymalne dopuszczalne zadłużenie 60% do dochodów, zbudować i wyremontować co trzeba, albo spłacać to co już zostało dobrane z banków w celu corocznego spadku zadłużenia aby w kasie zostawało więcej pieniędzy na inne cele niż spłaty zobowiązań.
Najbogatszy inwestor giełdowy z USA, powiedział niedawno, ze za jakiś czas nadejdzie duzo gorszy kryzys finansowy niż ten z roku 2007-08. Gorzej by było gdyby wtedy banki nakazały spłatę kredytów od razu za rok do dwóch lat. Takie miasto jak BB, jeżeli zejdzie z długiem poniżej 100 milionów, poradzi sobie, jeżeli nie to trudno będzie zebrać wieksza kwote w tak krótkim okresie czasu.
Polska ma to samo zagrożenie niby tylko ponad 30% ( z całości ) obecnego długu jest w posiadaniu inwertorów zagranicznych. Gdyby jednak inwestorzy zechcieli natymiastowego oddania pożyczonych pieniędzy ( takie zagrożenie ponoć istnieje ) byleby tylko je odzyskali, rząd polski wpadłby w powazne tarapaty.

Klauzula informacyjna ›