Pod takim hasłem w Bielsku-Białej ruszy wkrótce kampania zorganizowana przez stowarzyszenie ?Atmosfera?. Zostało ono założone przez mieszkańców Lipnika, którzy od blisko dwóch lat domagają się zdecydowanych działań Ratusza w celu likwidacji smrodu wydobywającego się z Zakładu Gospodarki Odpadami. Wczoraj odbyło się kolejne spotkanie mieszkańców w tej sprawie.

Do Domu Kultury w Lipniku trudno się było wczoraj wcisnąć - na sali zgromadziło się grubo ponad dwustu mieszkańców dzielnicy, zdesperowanych z powodu smrodu.trwającego od momentu uruchomienia nowoczesnego zakładu przetwarzającego odpady komunalne, Spotkanie zorganizowała tzw. grupa odorowa, czyli kilka spontanicznie wybranych osób, najbardziej aktywnych w walce o likwidację cuchnącej uciążliwości.

Bez lekceważenia

Podczas spotkania mieszkańcy dowiedzieli się, że działalność w ich imieniu rozpoczyna stowarzyszenie ?Atmosfera?. Zostało powołane po to, aby w istniejącym sporze z urzędem móc występować jako prawomocna strona. - Odtąd nie będzie można nas lekceważyć - tłumaczył jeden z liderów stowarzyszenia.

Pierwszą poważną akcją ?Atmosfery? ma być kampania billboardowa przeprowadzona na terenie całego miasta pod hasłem ?Dość Smrodu!?. Lipniczanie dowiedzieli się też, że istnieje specjalna strona internetowa www.doscsmrodu.pl, gdzie na bieżąco umieszczane są wszystkie informacje związane z działalnością ZGO i samym sporem.

Według badań przeprowadzonych przez wspomnianą grupę odorową, już blisko jedna piąta powierzchni Bielska-Białej objęta jest smrodem pochodzącym z ZGO. - To już nie jest problem wyłącznie Lipnika. To jest problem tego miasta! - przekonywała Renata Lejawka z grupy odorowej.

Mowa - trawa

Wczoraj spore kontrowersje wzbudziło wystąpienie prezesa ZGO Wiesława Pasierbka, który sugerował, że przyczyną smrodu jest zbyt duża ilość odpadów zielonych przywożonych do zakładu. - Są już decyzje, że firmy, które przywożą trawę skoszoną w mieście będą miały limity jej dostarczania - tłumaczył prezes Pasierbek.

Szef ZGO nie potrafił wytłumaczyć, jak to się stało, że unikalny w Europie zakład wybudowany kosztem prawie 100 mln zł - jak tryumfalnie informowano w czasie jego otwarcia - emituje smród, z którym nikt do tej pory nie potrafi sobie poradzić, choć nie przekracza żadnych norm przerobu odpadów.

 - Ktoś to albo źle zaprojektował, albo źle wykonał, a na końcu taki bubel odebrał - skwitował jeden z uczestników zebrania w domu kultury.

Po co ta lancia?

Mieszkańcy mieli nadzieję, że w spotkaniu weźmie udział prezydent Jacek Krywult. Jego obecność wytłumaczył członek Rady Osiedla informując, że prezydent nie czuł się zaproszony. To oświadczenie wywołało burzę wśród kilkuset mieszkańców.

 - Proszę więc powiedzieć prezydentowi, że nie po to kupowaliśmy mu nową lancię, żeby mu się teraz nie chciało przejechać tych kilku kilometrów - stwierdził poirytowany informacją jeden z mieszkańców Lipnika.

Tekst i foto: KO