Na dzisiejszej sesji Rady Miejskiej prezydent Jacek Krywult odniósł się do akcji zbierania podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie likwidacji Straży Miejskiej. Akcję działaczy KNP nazwał awanturnictwem politycznym. Znaczna część jej uczestników nie mieszka w Bielsku-Białej.

Wypowiedź prezydenta miasta w sprawie akcji KNP sprowokowała interpelacja radnego Józefa Łopatki, który uważa, że organizatorzy nie za bardzo przemyśleli swoje przedsięwzięcie. Zdaniem radnego, mogliby oni liczyć na podobne powodzenie, gdyby zainicjowali zbiórkę podpisów pod wnioskiem o likwidację policji. Radny Łopatka jest przekonany, że taki pomysł uzyskałby poparcie np. chuliganów i przestępców. Dlatego lepiej zająć się naprawianiem istniejących rozwiązań niż niszczeniem.

W odpowiedzi na interpelację prezydent Krywult zwracał uwagę na ofiarną służbę strażników, którzy wykonują codziennie dziesiątki interwencji. - Normalni mieszkańcy mogą spać, podczas gdy Straż Miejska działa w dzień i w nocy - podkreślał prezydent, który twierdzi, że duża część osób, które niedawno zbierały podpisy na bielskich ulicach mieszka poza Bielskiem-Białą. Zdaniem Jacka Krywulta, podczas zbiórki podpisów wielokrotnie przekraczano prawo.

Prezydent twierdzi, że akcja KNP była awanturnictwem politycznym i dowiodła, że jej uczestnicy nie mają elementarnej wiedzy o obowiązkach i służbie Straży Miejskiej (o akcji KNP pisaliśmy szczegółowo w artykule Będą zbierać podpisy do skutku).

rok