Miejscy sportowcy odnoszący sukcesy na arenie krajowej bądź międzynarodowej mogą się ubiegać o stypendium. Ale najbardziej uprzywilejowaną grupą są piłkarze. Na konto Podbeskidzia wpływa aż 3 mln zł. Najlepsi zawodnicy dostają z kasy miasta do 16 tys. zł miesięcznie.

W ostatnich dniach bielski Ratusz prowadził konsultacje społeczne dotyczące ustanowienia stypendium sportowego miasta dla osób fizycznych za osiągnięcie znaczących wyników sportowych we współzawodnictwie międzynarodowym lub krajowym. Teraz nad projektem uchwały w tej sprawie dyskutować będzie Rada Miejska, która w najbliższy wtorek zbierze się po wakacyjnej przerwie.

16 tysięcy dla piłkarza

Stypendia miejskie dla najlepszych sportowców przyznawane są z mocy uchwały Rady Miejskiej z czerwca 2013 roku, kiedy nowym dokumentem zastąpiono poprzedni, z 2010 roku. Dzięki nowelizacji znacząco wzrosła maksymalna wysokość stypendium. Od zeszłego roku najlepsi mogą liczyć nawet na dziesięciokrotność najniższej pensji krajowej. Chodzi więc aż o 16 tys. zł miesięcznie.

Kto może otrzymać takie pieniądze? Bez wątpienia piłkarze ekstraklasowego Podbeskidzia. Jak poinformowano nas w Urzędzie Miejskim w Bielsku-Białej, w 2014 roku gmina przekazała "Góralom" na stypendia 3 mln zł. Milion otrzymali siatkarze BBTS. 180 tys. zł trafiło do siatkarek BKS Aluprof, 116 tys. zł dostał futsalowy mistrz Polski - Rekord SSA. Okrągłe 100 tys. przeznaczono dla Beskidzkiego Integracyjnego Stowarzyszenia Tenisa Stołowego.

Nie wiemy, jakie kwoty otrzymali poszczególni sportowcy. - Kluby same proponują wysokość miesięcznych stypendiów dla zawodników - tłumaczy Szymon Gąsowski z biura prasowego bielskiego Ratusza.

300 zł dla medalisty

W bieżącym roku z ogólnej puli 4,6 mln zł tylko 200 tys. zł przekazano na indywidualne stypendia sportowe. Teoretycznie kwota może robić wrażenie, ale diabeł tkwi w szczegółach. Sumę tę trzeba bowiem rozdzielić wśród... 58 sportowców. Szybko okazuje się, że medaliści mistrzostw Polski czy Europy mogą liczyć na wsparcie rzędu 200-300 zł miesięcznie.

 - W innych miastach medaliści mistrzostw kraju mogą liczyć na kwotę rzędu 1000 zł. U nas otrzymują resztki, bo liczą się więksi. To jest skandal - przyznaje członek jednego z bielskich klubów sportowych, którego zawodnicy co roku osiągają sukcesy na krajowym podwórku. Podobne przypadki można mnożyć.

Trudno coś zmienić

 - Podział jest niesprawiedliwy, ale trudno coś zmienić. Jako opozycja jesteśmy bezsilni - przyznaje wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Przemysław Drabek. Radny PiS jako członek komisji zdrowia, polityki społecznej i sportu próbował interweniować w tej sprawie. - W odpowiedzi usłyszałem, że jeśli zmniejszymy dotacje na rzecz klubów z ekstraklasy, to zabijemy piłkę nożną i siatkówkę w Bielsku-Białej. Takie racje przedstawia prezydent Jacek Krywult.

Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej podziela argument, że poprzez sport promowane jest miasto. Ale nie rozumie, skąd tak duże dysproporcje w podziale miejskich pieniędzy. Niewykluczone, że do ciekawej dyskusji w tej sprawie dojdzie podczas najbliższej sesji rady.

Bartłomiej Kawalec