Przepracowani doktorzy?
Reforma ma ułatwić życie pacjentom. Rząd chce zwiększyć kompetencje lekarzy rodzinnych, by zmniejszyć kolejki do specjalistów. - Zmiany nic nie dadzą. Będzie tak samo, jak jest. Władza nagłaśnia tę rewolucję, by stworzyć jedynie pozory, że dba o pacjentów - mówi lekarka rodzinna z jednego z bielskich ośrodków zdrowia.
W Bielsku-Białej mamy 184 lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, do których złożone zostały deklaracje wyboru. - Zadeklarowanych jest do nich blisko 177 tys. pacjentów, czyli statystycznie na jednego lekarza przypada ok. 957 pacjentów. Liczba osób objętych opieką jednego lekarza POZ nie powinna przekraczać 2750 osób. Można więc uznać, że w Bielsku-Białej lekarze podstawowej opieki zdrowotnej mają komfort pracy - powiedziała nam Małgorzata Węgielwnuk z biura prasowego Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ w Katowicach.
Bielscy lekarze narzekają jednak na nadmiar obowiązków. - Mam dużo pracy. W ciągu dnia przyjmuję około 30 pacjentów, często więcej - przekonuje lekarka rodzinna z jednej z bielskich przychodni.
Zmiany? bez zmian
Nasza rozmówczyni twierdzi, że zwiększenie kompetencji lekarzy rodzinnych tak naprawdę nic nie zmieni w jej pracy. - Pacjenci chodzą do specjalistów przeważnie raz lub dwa razy do roku, a to my - lekarze rodzinni mamy ich na co dzień pod stałą kontrolą, wykonujemy większość badań - mówi.
Ideą nowego rozporządzenia jest zmniejszenie kolejek do specjalistów. Lekarka zauważa, że obecnie większość pacjentów niepotrzebnie kierowana jest na takie wizyty. - Lekarz rodzinny powinien wypisywać skierowanie do specjalisty tylko w ważnych przypadkach, a nie pod presją pacjenta. Zdarzało się, że chory, który narzekał na korzonki wręcz żądał ode mnie skierowania do neurologa, a osoba z nadciśnieniem prosiła o wizytę u kardiologa. A przecież leczyć powinien to lekarz medycyny rodzinnej. Takim pacjentom często udaje się dostać skierowanie i trafiają do specjalistów, poszerzając grono oczekujących na wizytę.
Nasza rozmówczyni podkreśla, że reforma tego nie zmieni. - Bo kto to będzie kontrolował? Nawet, jeśli dokument będzie zawierać bardzo szczegółowy przydział, które jednostki chorobowe mają leczyć lekarze rodzinni, a które specjaliści, to i tak może to nie być przestrzegane - podkreśla lekarka.
Pacjenci mają dość
A co na to bielscy pacjenci? Lekarka zauważa, że ludzie, którzy do niej przychodzą w ogóle nie interesują się planowanymi zmianami. - Są zrezygnowani. Nie wierzą już w poprawę stanu służby zdrowia - mówi.
Jak poinformował nas rzecznik prasowy ministra zdrowia Krzysztof Bąk, projekt nowego rozporządzenia zakłada rozszerzenie świadczeń lekarza podstawowej opieki zdrowotnej o następujące badania: morfologia krwi obwodowej z płytkami krwi, żelazo - całkowita zdolność wiązania (TIBC), FT3, FT4, PSA - antygen swoisty dla stercza (całkowity, wolny), przeciwciała anty HCV, helicobacter pylori, EKG wysiłkowe, Holter EKG, Holter ciśnieniowy (APM), badania endoskopowe: gastroskopia i kolonoskopia, badania ultrasonograficzne, echokardiografia i spirometria.
Nie wiadomo kiedy rozporządzenie zacznie obowiązywać. - Projekt jest obecnie po uzgodnieniach i konsultacjach publicznych. Dalsze procedury trwają - tłumaczy rzecznik.
Tekst i foto: Anna Bodzek
Komentarze 26
gratuluję dobrego zdrowia i samopoczucia, ciekawe czy dałbys rade zapłacić rachunek jak dostaniesz zawału albo udaru...
czy od firmy ubezpieczającej auto też domadasz sie zwrotu składki - bo nie było wypadku?
płacimy składkę na ubezpieczenie zdrowotne - jeden zachoruje, a dwóch nie, ale płacą wszyscy, i tak to zdaje się działa na całym świecie,
inna sprawa to organizacja służby zdrowia...
Każda przychodnia i lekarz, powinni wystawiać faktury za wizytę, i na tej podstawie byliby rozliczani.
Cennik za wizytę u doktora... pan A 50zł ...pan B 20zł, pan C 100zł. Pacjent sam wybierał by do kogo chce iść.
Skończyłyby się odwiedziny u pani doktór, na plotki i pogaduszki. Pacjent płaci za wizytę - jeżeli jest ubezpieczony - dostaje zwrot kasy. Proste jak drut. Teraz niestety... Służba zdrowia to jest wielka czarna dziura.
Najłatwiej wydaje się cudze pieniądze.
przychodnia dostaje stawkę za każdego zapisanego pacjemta, z tych pieniędzy trzeba opłacić pensje (lekarze, pielęgniarki itp.) i zapłacić za badania, które zleca lekarz, system jest więc prosty jak budowa cepa - im mniej zlecisz badań, tym więcej pieniędzy zostaje dla ciebie,
ale czy winić lekarzy, że są nieodporni na tak twarde argumenty?
Jakbyś czytał ze zrozumieniem, to doczytał byś że normalny pracownik na umowę o prace, na jednym stanowisku za jedna pensje wykonuje pracę jaką dawniej wykonywały 3 osoby. Nie otrzymując od pracodawcy premii, czy innych sposobów uznania. Pozostaje nagroda wzrokowa. Dlaczego tak jest?
A w urzędach odwrotnie. To co potrafi zrobić 1 osoba... wykonują 3.
Lekarz... każdy widzi, i ma swoje zdanie. Nie twierdzę że wszyscy sa tacy sami... Już 3 raz zmieniam lekarza, i mam nadzieję że tym razem trafie na takiego, który będzie wykonywał swoja pracę z sercem i powołaniem. Nie będę musiał się prosić o skierowanie na badania... bo pan się nie leczy ... więc panu się nie należy.
Powinien się cieszyć że nie leczę się,,, ma kasę tylko za gotowość na przyjęcie mnie.
A widziałeś żeby lekarz pracował 8 godzin? Jak przyjmuje od godz 9 do 14 to nijak się to ma do matematyki. No chyba że policzymy mu czas łącznie z dojazdem do pracy.
Mało kiedy zdarza się , aby lekarz przyjmował tak jak ma zapisane... ma być na 8 a jest o 9. Pacjent może poczekać.... nigdzie się nie śpieszy... a w pracy weźmie sobie urlop. Bo go ma po to aby marnować na kolejki w przychodniach.
Jak lekarz będzie miał kasę fiskalną, i będzie rozliczany za każde spóźnienie do pracy... tak jak my wszyscy...wtedy będzie normalnie. Na razie to jest mafia... w majestacie prawa.
Poza tym lekarz nie musi pracować 8 godzin na konto NFZ, równie dobrze może 4h przyjmować w przychodni, a 4h prowadzić prywatną praktykę, to od niego zależy jaką formę wybierze, wiadomo też że podział będzie taki na którym najlepiej wyjdzie, co chyba nie dziwi, gdyż każdy by tak robił.
Jakie państwo tacy obywatele.
No ale lekarz... nie ma kasy fiskalnej... to i robi bokami... Tak jak pewna lekarka pytana w sądzie:
-A zkąd miała pani pieniądze na wybudowanie 300 metrowego domu? Kiedy wykazała pani 1200zł netto dochodu?...
- ....muszę się zastanowić Wysoki Sądzie...
Poza tym lekarze rodzinni są jacy są też z tego powodu, że nie jest to specjalizacja oblegana przez najlepszych studentów, więc w większości robią ją osoby, które nie dostały się na specjalizacje bardziej oblegane.

Klauzula informacyjna ›