Nie ma problemu prezesa
We wrocławskiej prokuraturze apelacyjnej trwa postępowanie karne przeciwko prezesowi Podbeskidzia. Zimą br. Wojciech B. usłyszał zarzut łapownictwa czynnego w związku z domniemanym przyjęciem korzyści majątkowej. Władze gminy Bielsko-Biała wydają się być zaskoczone tą informacją i nabierają wody w usta.
Gdy pod koniec lipca br. Wojciech B. niespodziewanie zrezygnował z funkcji prezesa zarządu TS Podbeskidzie, opinia publiczna była zaskoczona. Kilkanaście dni wcześniej 59-letni działacz podpisał przecież nowy kontrakt ze spółką, a w dniu złożenia dymisji wziął udział w konferencji prasowej, podczas której zaprezentowany został nowy piłkarz Podbeskidzia.
Bez związku z dymisją
Nieoficjalnie wiadomo, że obie sprawy nie mają ze sobą żadnego powiązania. Postępowanie karne wobec Wojciecha B. we wrocławskiej prokuraturze apelacyjnej trwa od dłuższego czasu. - Podejrzanemu przedstawiony został zarzut łapownictwa czynnego - informuje prokurator Wiesław Bilski, zastępca Prokuratora Apelacyjnego we Wrocławiu.
Wojciech B. wyjaśnienia w prokuraturze składał 6 lutego i nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Zeznania obciążające byłego trenera ŁKS Łódź złożył były kapitan zespołu Michał B. Zdaniem zawodnika, piłkarze oraz sztab szkoleniowy łódzkiego klubu przyjęli 40 tys. zł w zamian za korzystny wynik w meczu z Cracovią. Sam piłkarz dobrowolnie poddał się karze.
Gmina milczy, prezes też
Tymczasem przestępstwo z art. 296b par.1 kk zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Żadnego oficjalnego komunikatu w tej sprawie nie wydała spółka akcyjna. Milczy również Gmina Bielsko-Biała, do której należy 65 proc. udziałów w Podbeskidziu.
- O sprawie prezesa spółki akcyjnej TS Podbeskidzie dowiedzieliśmy się z mediów. Nie znamy jej szczegółów. W związku z tym nie komentujemy sprawy - mówi Szymon Gąsowski z biura prasowego bielskiego Ratusza. Czy w magistracie nikogo nie interesuje to, że Wojciech B. zarządza mieniem komunalnym?
Na początku 2013 roku w związku z zarzutami w sprawie tzw. mafii złomowej posadę w Podbeskidziu stracił jeden z pracowników sztabu szkoleniowego drużyny. Były pracownik "Górali" w specjalnym oświadczeniu tłumaczył swoją rezygnację troską o dobre imię klubu.
Bartłomiej Kawalec
