Ekspresowe pożegnania z prawkiem
Policjanci z Podbeskidzia zaczęli coraz surowiej traktować piratów drogowych. Stosują nie tylko mandaty. Coraz częściej zatrzymują kierowcom prawa jazdy i wniosek do sądu o ukaranie kierują razem z dokumentem drogowego dzikusa. Już wcześniej mogli to robić, i w niewielkiej skali tak się działo, jednak wiosną diametralnie zmienili swoje podejście. Dla przykładu, od kwietnia bielska drogówka zatrzymała prawa jazdy 27 kierowcom, a żywiecka ponad dwudziestu.
Za nową politykę odpowiada komendant główny policji Marek Działoszyński. Prawdopodobnie tragiczny wypadek w Kamieniu Pomorskim, kiedy to szaleniec w bmw wypadł z drogi i zabił sześć osób, w tym policjanta i jego rodzinę, dał impuls do ukrócenia zapędów ulicznych rajdowców. Szef policji skrytykował podwładnych za zbyt dużą pobłażliwość i brak sięgania po inne środki, jeśli grzywna jest niewspółmierna do przewinienia.
Zero tolerancji
- Teraz obowiązuje nas zasada ?zero tolerancji?. Musimy wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa - mówi Paweł Roczyna, zastępca naczelnika wydziału ruchu drogowego Komendy Powiatowej Policji w Żywcu. - Trudno się dziwić takim zmianom. Komenda główna analizuje zagrożenia na drogach i zauważyła, że choć od lat spadała liczba wypadków, to ostatnio podskoczyła, szczególnie tych, w których są ranni i zabici. Wdraża się więc różne praktyki, które mają temu zapobiec. Komendant uważa, że należy stanowczo dać odpór różnym formom siania zagrożenia na drodze - dodaje Wiesław Czarniecki, zastępca naczelnika wydziału ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej.
Policjanci mają prawo zatrzymać prawo jazdy, jeśli kierowca spowodował szczególne zagrożenie w ruchu drogowym, w niebezpieczny sposób wymusił pierwszeństwo, drastycznie przekracza prędkość, próbuje uciekać przed policyjną kontrolą. W praktyce decyzja o zatrzymaniu ?prawka? jest uznaniowa i tylko od policjanta zależy, jak zakwalifikuje daną sytuację. W Polsce już pojawiły się przypadki, gdy kierowcy skarżyli się, że byle stłuczka czy wymuszenie pierwszeństwa skończyło się dla nich pożegnaniem z prawem jazdy.
- My zatrzymujemy prawa jazdy tylko w szczególnie drastycznych przypadkach. Wiemy, że trzeba to robić rozsądnie. Polegamy na naszych doświadczonych policjantach. Jeśli pokazujemy kierowcom, że potrafimy korzystać z naszych uprawnień, to działamy prewencyjnie - przekonuje Paweł Roczyna. - Pełna inicjatywa i tak zawsze jest po stronie sądu. To sąd rozstrzyga, na jak długo kierowca będzie pozbawiony prawa jazdy i czy przypadkiem nasza decyzja nie była zbyt pochopna. Na taką decyzję czeka się około 2,5 miesiąca. Do tej pory pięć na dziewięć naszych wniosków spotkało się z uznaniem sądu, który postanowił odebrać kierowcy prawo jazdy na dłużej. A w pozostałych przypadkach sąd stwierdził, że okres do wydania jego decyzji już był wystarczającą karą - tłumaczy Wiesław Czarniecki.
Niebezpieczne manewry
Kto na Podbeskidziu już zasłużył sobie na zatrzymanie ?prawka? przez drogówkę? - Na przykład kierowca niesprawnego busa, który zbyt szybko odwoził weselnych gości. Albo mężczyzna, który wymijał korek jadąc po chodniku przy ulicy Armii Krajowej w Żywcu. Piesi musieli przed nim uciekać. Inny kierowca jechał ponad setką w terenie zabudowanym, jeszcze inny wyprzedzał na wąskiej drodze zagrażając idącym poboczem. Nie było też pobłażania dla tych kierowców, którzy nie chcieli się zatrzymać do policyjnej kontroli - wylicza wiceszef żywieckiej drogówki.
Wiesław Czarniecki wskazuje na przykład kierowcy bmw, który 4 maja popisywał się przed dziewczyną i w Kozach o mało nie doprowadził do tragedii. 22-latek jechał tak szybko na śliskiej drodze, że gdy stracił panowanie nad kierownicą i uderzył w skarpę, przeleciał kilkanaście metrów w powietrzu, lądując na zaparkowanym na prywatnej posesji peugeocie!
- Dobrze, gdy szalona jazda kończy się na obtarciach, może da kierowcy do myślenia, bo jest to proszenie się o tragedię. Tym, którzy jeżdżą tak bezmyślnie, na pewno nie będziemy pobłażać. Koniec z łagodnym traktowaniem tych, którzy przepisów nie rozumieją lub nie chcą rozumieć, z ignorancją, ostentacyjnym naruszaniem prawa, zabawą w rajdy i skrajnie nieodpowiedzialnymi zachowaniami na drogach - puentuje zastępca szefa bielskiej drogówki.
Marcin Kałuski (Kronika Beskidzka)

Komentarze 33
........ piratów drogowych za lekceważenie przepisów dodatkowo karać grzywną 100.000 zł
Niestety wszystko da się podciągnąć pod stworzenie zagrożenia..
~@ pozoranctwo urzędników w walce z wypadkami - kto określa tę bezpieczną prekość na danym odcinku ? Ty ? Ze szwagrem ? Nie rozumiem. Przecież są drogi gdzie można spokojnie jechać 300 km/h a 'durnie' robią ograniczenia do 110... (?)

Klauzula informacyjna ›