W poniedziałek wieczorem doszło do napadu na salon gier w centrum Bielska-Białej. Napastnik z bronią skradł gotówkę, po czym zbiegł. Gdy policjanci przeszukiwali pobliskie sklepy, bandyta zaszył się w toalecie, gdzie zgolił zarost i przebrał się w inne ubranie.

Do napadu doszło w miniony poniedziałek tuż przed godz. 19.00 na ul. 3 Maja. Napastnik sterroryzował pracownika bronią. Skradł kasetkę, w której było 1500 zł i uciekł. Pracownik salonu pobiegł za sprawcą, ale zgubił go w okolicy zatłoczonego o tej porze centrum handlowego przy ul. Mostowej. Zaalarmowani o napadzie policjanci poszukiwali napastnika.

Przeczesywali sklepy w centrum handlowym i pobliskie firmy. Poszukiwali młodego, wysokiego mężczyzny z zarostem na twarzy, który w czasie napadu - co wynikało z relacji pokrzywdzonego - posługiwał się językiem czeskim lub słowackim. Zauważyli mężczyznę, który w pośpiechu wyszedł z jednej firm przy ul. Gazowniczej. Zatrzymali go i usiłowali wylegitymować, ale nie miał przy sobie dokumentów.

Zatrzymany odmawiał podania danych osobowych i utrzymywał, że nic nie rozumie. Posługiwał się czeskim językiem. Mundurowi odnaleźli przy nim zrabowane pieniądze, a w pobliżu porzuconą kasetkę. Jak się szybko okazało, sprawca zaszył się w toalecie, gdzie w pośpiechu zgolił zarost. Chcąc zmylić policjantów, zmienił też koszulkę i spodnie. Wyrzucił do kosza stare ubranie i atrapę pistoletu.

Policjanci ustalili personalia sprawcy, którym okazał się 30-letni Czech. Zatrzymany trafił do policyjnej celi. Za napad z bronią w ręku grozi mu do 12 lat więzienia.

bb