Są wparciem dla swoich partnerek. Mężczyźni coraz częściej decydują się na obecność przy porodach. Rodzinne powitanie dziecka na świecie wzmacnia wzajemne relacje między małżonkami. Zbliżają się do siebie, ale bywa też, że wspólne porody są trudnym doświadczeniem dla związku.

 - Na nasze zajęcia przychodzą panie razem ze swoimi partnerami - informuje Malwina Okrzesik, instruktorka bielskiej szkoły rodzenia, psycholog i konsultantka laktacyjna. - Tłumaczymy im, jak wyglądają poszczególne etapy porodu, jak się do niego przygotować i jaka jest rola osoby towarzyszącej - dodaje. Przyszli ojcowie mogą dowiedzieć się, jakie emocje wyzwalają się w ich partnerce w momencie narodzin dziecka, jakie są przyczyny jej krzyku. - Krzyk bywa pomocny, daje kobiecie ulgę, likwiduje napięcie - tłumaczy pani Malwina. Mężczyzna musi to wiedzieć, by nie myślał, że dzieje się coś złego.

Spokojnie, oddychaj

Partner powinien też wiedzieć, w jaki sposób może praktycznie pomóc ukochanej przy porodzie. Już wcześniej, w czasie zajęć w szkole rodzenia pary mają ćwiczenia oddechowe, próbują też różnych pozycji porodowych. - To pozwala małżonkom zrozumieć fizjologię swoich ciał, a mężczyzna może bardziej wczuć się w emocje kobiety - mówi Malwina Okrzesik. Mężczyźnie łatwiej wtedy wspierać partnerkę podczas narodzin dziecka, przypominać jej m.in. o regularnym oddechu. Obecność partnera przy porodzie daje kobiecie poczucie bezpieczeństwa, intymności, zmniejsza stres.

Dla mężczyzn bardzo ważne jest poznanie szpitalnej przestrzeni, oswojenie się z miejscem porodu, w którym będą brali udział. Dzięki temu czują się pewniej. 

Aktywna pomoc

 - Rola mężczyzny przy porodzie nie polega wyłącznie na głaskaniu po ręce. Pomaga on żonie w aktywnych pozycjach, łagodzi ból poprzez masaż. Dodaje otuchy, jest dobrym pośrednikiem między nią a personelem na sali porodowej - podkreśla instruktorka szkoły rodzenia.

Na poród rodzinny zdecydowali się Urszula i Jacek Wyrobek z Bielska-Białej. - Chciałam, by przy porodzie był mój mąż. Wiedział, jak bardzo mi na tym zależy i z chęcią towarzyszył mi w tym ważnym dniu - opowiada pani Urszula, która ponad dwa miesiące temu urodziła pierwsze dziecko, synka.

 - W tak ważnym momencie warto być razem. Poza tym poród nie jest dla kobiety lekkim przeżyciem. Ważna była dla mnie świadomość, że nie jestem sama. Jacek pomagał mi zmieniać pozycje w czasie skurczów, podnosił, podpierał, podawał wodę - dodaje nasza rozmówczyni i zaznacza, że przy następnym porodzie znów będzie obecny jej mąż. 

Chcą rodzić same

Porody rodzinne mają wpływ na związek kobiety i mężczyzny. - Umacniają relację. Partner docenia, ile wysiłku włożyła jego ukochana w to, by na świecie pojawił się ich potomek - twierdzi Malwina Okrzesik. - Myślę jednak, że wizja porodów z udziałem ojców jest trochę wyidealizowana - dodaje. 

Nie wszystkie pary decydują się na takie rozwiązanie. Obawy mają mężczyźni, ale często to kobiety wolą rodzić bez partnera u boku. Nie chcą, by mąż oglądał je w takiej sytuacji. Boją się, że przestaną być dla niego atrakcyjne. Bywa, że takie wspólne przeżycie osłabia później jakość życia seksualnego. Często spowodowane jest to nieodpowiednim miejscem mężczyzny w czasie drugiej fazy porodu. - Nie powinien stać tam gdzie jest miejsce dla położnej czy lekarza - tłumaczy pani Malwina.

 - Rodzinne porody to prawdziwa rewolucja kulturowa. Rodzenie zawsze było sprawą kobiet. Towarzyszyły im mamy czy siostry, ale nie mężczyźni. Teraz ojciec przy porodzie już nikogo nie dziwi - podsumowuje instruktorka szkoły rodzenia.

Anna Bodzek

Na zdjęciach: Urszula i Jacek Wyrobek, którzy zdecydowali się na rodzinny poród (foto: Urszula Wyrobek)