Zrób to sam?
Kilka schodów na parterze budynku sprawia, że niepełnosprawna bielszczanka uwięziona jest w mieszkaniu i tylko dzięki pomocy osób trzecich może od czasu do czasu opuścić swoje cztery kąty. Tymczasem już sześć lat temu prosiła ADM o wykonanie prostego podjazdu.
Pani Grażyna Spodzieja już raz była bohaterką naszej publikacji. Przy okazji programu realizowanego przez Teatr Grodzki, który takim właśnie osobom, jak pani Grażyna pomaga w codziennym życiu. Teatr zapewnia im kilka razy w miesiącu opiekę tzw. asystenta osoby niepełnosprawnej.
Trudno się jednak dziwić, że pani Grażyna chciałaby być bardziej samodzielna. A od tego dzieli ją zaledwie kilka schodów wiodących z klatki schodowej na parter. - W żadnym przypadku sama wózkiem nie zjadę ? mówi bielszczanka. ? Nie mogę też wiecznie wyczekiwać, aż ktoś mi pomoże. Dobrze, że przynajmniej jest od czasu do czasu asystent ? dodaje.
Prośba do ADM
W 2008 roku pani Grażyna zwróciła do właściwej dla swojego miejsca zamieszkania Administracji Domów Mieszkalnych, ponieważ budynek w którym mieszka jest własnością gminy. - Poprosiłam o możliwość wykonania podjazdu bezpośrednio do mojego mieszkania ? tłumaczy nasza rozmówczyni. ? Widziałam takie w różnych miejscach i jest to fantastyczne rozwiązanie dla ludzi poruszających się na wózku inwalidzkim - dodaje.
Pani Grażyna miała nadzieję, że jej prośba zostanie spełniona. - Tyle się mówi o likwidowaniu barier architektonicznych, o pomocy ludziom niepełnosprawnym, nie było też sprzeciwu lokatorów. Byłam przekonana, że wszystko będzie dobrze, że ten podjazd zostanie zrobiony ? wspomina Grażyna Spodzieja.
Zgoda, ale?
I rzeczywiście, ADM, wówczas nr 2 (dzisiaj funkcjonuje już tylko jeden ADM na terenie całego miasta) odniósł się pozytywnie do prośby niepełnosprawnej lokatorki budynku na osiedlu Grunwaldzkim. Na specjalnym zebraniu urzędowym podjęto nawet w tej sprawie stosowną uchwałę. Z jednym wszakże zastrzeżeniem, że całkowite koszty przebudowy i przygotowania wykonania podjazdu poniesie pani Grażyna. -- Kiedy dostałam to pismo, nie wiedziałam, czy śmiać się, czy może płakać ? mówi bielszczanka. ? To było tak, jakby głodnemu podsunięto pod nos jedzenie, ale za pancerną szybą. Trudno mi było związać koniec z końcem? Nie było mowy o tym, abym mogła udźwignąć taką inwestycję ? podkreśla.
Marzenie pozostało
Pani Grażyna zostawiła sobie pismo na pamiątkę, chociaż w pierwszym odruchu chciała podrzeć dokument. Nie miała, siły nawet na odwołania, skargi czy żale. Życie zresztą ją nie rozpieszczało i niebawem pojawiły się inne problemy, na tyle absorbujące, że marzenia o swobodnym opuszczaniu mieszkania poszły w chwilowe zapomnienie. - Ale ciągle mam nadzieję, że kiedyś jeszcze będzie szansa na ten podjazd ? przekonuje bielszczanka, która właśnie kolejny raz zaczyna batalię o możliwość normalnego życia. ? Zwrócę się jeszcze raz z prośbą do administracji, dowiem się jakie są możliwości. Przecież gdyby było mnie stać na opłacenie wykonania podjazdu, zrobiłabym to. Czy brak pieniędzy ma być zaporą nie do pokonania? ? mówi zdesperowana kobieta.
Tekst i foto: KO
Komentarze 13
"naród wspaniały tylko ludzie kur*y"
(Józef Piłsudski )

Klauzula informacyjna ›