Miejski Zakład Komunikacyjny wyjaśnia sprawę, o której informowaliśmy w minioną środę w artykule "W autobusie nie ma wyjątków". Na podstawie relacji świadków opisaliśmy incydent w autobusie linii nr 7, gdy kontroler biletów zażądał legitymacji szkolnej od ucznia jadącego na lekcje.

Kierownik Andrzej Waliczek z działu kontroli liniowych MZK otrzymał już wyjaśnienia od kontrolera i przedsiębiorstwo prowadzi postępowanie w tej sprawie. Nasz rozmówca podtrzymuje wersję zdarzenia, według której młodociany pasażer nie posiadał biletu uprawniającego do przejazdu autobusem miejskim.

 - 10-letni chłopiec w ogóle nie posiadał przy sobie biletu uprawniającego do przejazdu. Kontroler zmuszony był przytrzymać dziecko w autobusie wobec wypełniania czynności służbowych w stosunku do innego pasażera, który również nie posiadał biletu - tłumaczy kierownik Waliczek. - Po przejechaniu kilku przystanków, kontroler wraz z dzieckiem opuścili pojazd, po czym pracownik odprowadził chłopca do szkoły.

Andrzej Waliczek zamierza wyjaśnić, czy kontroler mógł opuścić pojazd wraz z dzieckiem bliżej celu podróży chłopca. Z naszych informacji wynika, że kontrolowany uczeń chciał podjechać jeden przystanek w drodze do Szkoły Podstawowej nr 37 na os. Karpackim - z Partyzantów/Apena na Karpacka/Osiedle.

O tej bulwersującej sprawie pisaliśmy w artykule W autobusie nie ma wyjątków.

bak