Kronika kryminalna jest również elementem regionalnej historii. Odnalezienie w niej swoich przodków nie jest powodem do chluby, ale na to jak zachowywali się nasi pradziadkowie - nie mamy wpływu. Jakich niecnych czynów dopuścili się nasi rodacy w 1891 roku? Przeglądając archiwalne gazety, natknąłem się m.in. na kilka takich informacji.

Pod koniec stycznia 1891 roku regionalna prasa informowała o wypadku w Komorowicach. - Na mróz dobrze się napić gorzałki - tak sobie mawiają ci, którzy w gorzałce mają środek niezawodny na każde złe i nie wiedzą o tem, że wódka właśnie obniża w ludzkim ciele ciepłotę i że wskutek tego pijany człowiek najrychlej zmarznie. Przed tutejszą gospodę zajechało trzech ludzi na saniach. Dwóch z nich poszło do karczmy posilić się i ogrzać, a trzeci został na dworze, bo był bezprzytomnie pijany i się ruszyć nie mógł. Kiedy po pewnym czasie wrócili owi dwaj do sani, leżał ich towarzysz w saniach bez życia. Na mrozie zmarzł biedak. Do życia nie było go już można przywołać żadnymi środkami.

Z kozy do wojska

Media donosiły o burdach, jakie odbywały się podczas poboru rekrutów do wojska. - Musiała policya uwięzić trzech chłopaków, dopuszczających się nadużyć i hałasujących po ulicach. Niepięknie rozpoczęli swoją wojskową karyerę, kiedy ich najpierw w kozie zamknięto. W kwietniu bardzo mocno komentowano wybryk pewnego złodzieja, który zakradł się nocą do tutejszego protestanckiego zboru. Świętokradcy nie udało się złapać. Zabrał on kilka wartościowych przedmiotów, porozbijał skarbonki i uciekł.

Natomiast w maju doszło do nieszczęśliwego wypadku, w którym ucierpiał nieostrożny urzędnik, który wszedł wprost pod furmankę. - Przejechanemu złamano dwa żebra i okaleczono ciężko nos. Jest jednak nadzieja, że wkrótce wyzdrowieje.

Prawdziwym szokiem dla czytelników gazet było pewne wydarzenie w Białej. Tam właśnie 13 czerwca robotnik Tomasz Nikiel z Hałcnowa, bawiąc w gospodzie pod wiele mówiącą nazwą ?Zabijok?, zamordował swojego krajana Tomasza Sierka. Świadków zdarzenia było wielu, z tego też powodu mordercę szybko wykryto i osadzono w więzieniu.

Przełamał kraty więzienia

We wrześniu sporo mówiono o samobójstwie pana Wyspiańskiego, dyrektora Towarzystwa Oszczędności i zaliczek w Białej. Jak się okazuje, Wyspiański był przez kilka lat fotografem, ale ze względu na dużą konkurencję postanowił się przekwalifikować. Zainteresował się finansami i doskonale radził sobie w swojej nowej branży. Z czasem jednak wyszło na jaw źródło tego nadzwyczajnego powodzenia. Okazało się, że dyrektor sprzeniewierzył ok. 40.000 złr.

5 października zastrzelony został gajowy książęcy Stockel. Gajowy miał 42 lata i pozostawił wdowę z kilkorgiem małoletnich dzieci. W wyniku szeroko zakrojonego śledztwa osadzono w więzieniu bielskiem kilku kłusowników podejrzanych o zbrodnię - Jeden z nich, imieniem Kisiała, z Brennej przełamał kraty więzienia w oknie, ukręcił powróz z pociętego w paski siennika, spuścił się z okna i wydostał się na wolność. Żandarmerya pilnie szuka Kisiały, bo ucieczka jeszcze bardziej czyni go podejrzanym.

16 grudnia ok. godz. 3.00 zauważono ogień w fabryce braci Bartelmusów na Rudawce w Wapienicy. Bardzo szybko cała fabryka spłonęła, pomimo szybkiej i ofiarnej interwencji straży ogniowej z Bielska i Białej. Gazeta podkreślała: - Oprócz wielkich strat właścicieli, nieszczęście to ciężko dotyka także ludność w pobliskich wioskach, jak w Mazańcowicach, Międzyrzeczu i Wapienicy, bo szczególnie dziewczęta z tych wsi miały tam dosyć dobry zarobek, teraz zaś przeszło 200 robotnic i robotników traci zarobek i utrzymanie życia.

Na podstawie materiałów archiwalnych: Jacek Kachel

Na zdjęciach: Die neue Zeitung - kronika kryminalna

xxx

Dziś o godz. 17.00 w ramach Industriady 2014 w Starej Fabryce (dawniej Muzeum Techniki i Włókiennictwa) w Bielsku-Białej odbędzie się wykład Jacka Kachela pt. "Być kobietą. Sto lat temu na Śląsku Austriackim i w Galicji". Będą informacje o modzie, operacjach plastycznych, obyczajach i zwyczajach naszych prababek. Serdecznie zapraszamy w imieniu pana Jacka.