Katastrofa awionetki: ustalenia śledczych
Znane są już wstępne ustalenia śledczych w sprawie przyczyn sobotniej katastrofy awionetki w Bielsku-Białej. Na miejscu śmierć poniósł pilot oraz pasażer samolotu. Wrak maszyny trafił do aeroklubu.
Jak poinformowała Elwira Jurasz z KMP w Bielsku-Białej, ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że przyczyną wypadku było tzw. przeciągnięcie - spadek siły nośnej połączony z gwałtownym przyrostem oporu aerodynamicznego wywołany przez zbyt duży kąt natarcia skrzydła. Ponadto pilot utracił sterowność nad awionetką. Wrak awionetki został przewieziony do Aeroklubu Bielsko-Bialskiego. Czynności wyjaśniające w tej sprawie prowadzą policja, prokurator i Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.
W sobotnim wypadku przy ul. Agrestowej śmierć na miejscu ponieśli pilot i pasażer w wieku 30 i 50 lat. Lot był częścią pikniku organizowanego z okazji Dnia Dziecka przez Szkołę Podstawową nr 6 Integracyjną. Na pokładzie samolotu znajdował się fotograf mający uwiecznić to wydarzenie (o katastrofie informowaliśmy w artykule Tragiczny wypadek lotniczy - foto).
bak
Komentarze 27
Chwała im za to, że szukali dobrego miejsca do lądowania i ocalili dzieci... Szkoda tylko, że tego miejsca nie znaleźli :( Podobno gdyby nie pożar to mieli szanse przeżyć. Strasznie mi przykro :(
Samolot leciał ślizgiem i skrecał już tylko w lewo i na lewo zrobił beczke, mi się wydaje jakby musie jakieś stery zepsuły, że tak to ujme, od skrecania w prawo, a do tego silnik też był podejżany.
Nie znam sie na lataniu, wiec sa to moje subiektywne odczucia.
Pozatym moje kondolencje
Piszę to wszystko nie dlatego, żeby siać sensację, tylko po to, żeby było jasne że to nie był lot koszący jakiegoś kamikaze a przyczyn wypadku może być masa.
Godziszczak - "Jaka jest tolerancja błędu odczytu po wysciu ze ślizgu" - w ślizgu samolot porusza się nieco bokiem do kierunku lotu, powietrze na kadłubie i na skrzydłach tworzy ogromne zawirowania i nie wpada do wlotu rurki prędkościomierza tak, jak powinno. Tak naprawdę nikt nie wie, co wtedy wskazuje predkościomierz. Jeżeli nie ma pomiaru GPS, bezwładnościowego itd... to nie wiadomo, z jaką prędkoscią porusza się samolot.
Piszesz także że samolot dosłownie zatrzymał się w powietrzu - coś takiego dzieje się w dwóch przypadkach: gdy coś cięzkiego (ładunek) gwałtownie przemieści się z przodu do tyłu samolotu, albo wtedy gdy ster wysokości gwałtwonie wychyli się w górę, dociskając ogon samolotu w dół.
Co do silnika - przy gwałtownych manewrach silnik gaźnikowy może się przydławić, nie wiem jak ma ten z Cessny. Ale raczej nie na tyle, żeby zgasł. Gdyby leciał na plecach to tak, ale nie przy przeciągnięciu - ilość paliwa w gaźniku wystarcza na normalną pracę pomimo, że w tym momencie może nastąpić przerwa w grawitacyjnym zasilaniu silnika ze zbiornika głównego.
Czy w takim przypadku w ogóle doszukiwalibyście się winy po stronie umiejętności kierowcy, czy raczej zastanawialibyście się, co musiało się stać, że auto nagle zaczeło tak się zachowywać ? Przecież żeby trzepnąć autem w drzewo przy normalnej, spokojnej jeździe, kierowca naprawdę musiałby się "postarać", bo w takich warunkach auto samo w sobie ma tendencję do jazdy prosto i dopóki nie zacznie się gwałtownie kręcić kierownicą, nie ma prawa wjechać w drzewo.
To tak samo z lecącym samolotem. Dla osób które na codzień latają, latanie to taka "normalność", jak jazda samochodem. Nie żadna magia i jakaś mega atrakcja, tylko normalność. Samolot normalnie jest pod pełną kontrolą pilota. Samo przeciągnięcie w takiej Cessnie się czuje duuuużo wcześniej, to nie jest coś co zdarza się nagle bez uprzedzenia. Samolot zaczyna drżeć, pływać, blacha na skrzydłach hałasuje, stery są mułowate itd... Jest sporo czasu i sposobów na wyprowadzenie z takiego stanu. Pilot na szkoleniach setki razy wprowadza samolot w stan bliski przeciągnięciu i dokładnie wie co i jak robić.
A co do ślizgu - używa się go naprawdę rzadko, bo to dosyć trudny i ryzykowny manewr, trzeba używać właściwie wszystkich sterów na raz. Poza tym wskazanie prędkości jest wtedy niedokładne, ale piloci o tym doskonale wiedzą. Ślizg stosuje się np. wtedy, gdy trzeba gwałtownie wytracić predkość i wysokość, co tutaj byłoby bez sensu. Albo wtedy, gdy podchodzi się do lądowania z bocznym wiatrem, żeby korygować kierunek i utrzymać samolot w osi pasa. Ewentualnie stosuje się ślizg po prostu do zabawy, bo fajne uczucie jest wtedy (coś jak jazda autem bokiem po lodzie). A tutaj to wszystko nie miałoby sensu.
Moim zdaniem kluczowe jest analizowanie takich relacji jak opis Godziszaka oraz odszukanie filmu, który ktos napewno nagrał. Przecież setki ludzi obserwowały samolot, bo czekali na wspólne zdjęcie.

Klauzula informacyjna ›