Przechodzili na czerwonym świetle
W miniony czwartek bielscy policjanci przeprowadzili akcję pod kryptonimem ?NIECHRONIENI UCZESTNICY RUCHU DROGOWEGO?. Skontrolowano ponad stu pieszych, 56 ukarano za przechodzenie przez jezdnię w miejscu zabronionym i niestosowanie się do sygnalizacji świetlnej.
Policjanci z wydziału ruchu drogowego KMP w Bielsku-Białej wspierani przez funkcjonariuszy z bielskiego pododdziału prewencji i strażników miejskich zwracali szczególną uwagę na zachowanie pieszych. Najczęściej popełnianymi przez nich wykroczeniami było przechodzenie przez jezdnię w miejscach niedozwolonych oraz pokonywanie przejść na czerwonym świetle.
Skontrolowano ponad stu pieszych, 56 ukarano za przechodzenie przez jezdnię w miejscu zabronionym i niestosowanie się do sygnalizacji świetlnej. Pieszy, który zdecydował się pokonać przejście na czerwonym świetle zmuszony był zapłacić stuzłotowy mandat. Przejście przez jezdnię w miejscu niedozwolonym ?kosztowało? go połowę tej kwoty.
Policjanci zwracali uwagę nie tylko na karygodne zachowania pieszych, ale i kierowców. Mandatami ukarano tych, którzy w rażący sposób naruszali bezpieczeństwo pieszych Wśród popełnianych przez kierowców wykroczeń dominowało nieprawidłowe przejeżdżanie przejść dla pieszych. Kierowca, który nie zważając na przechodnia nie ustąpi mu pierwszeństwa na przejściu naraża się na mandat w wysokości 350 zł, a dodatkowo na jego konto wpisywanych jest osiem punktów karnych.
- Celem działań prowadzonych w ramach kampanii ?2014 - rok pieszego? była poprawa bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Uświadamianie, pouczanie, a w skrajnych wypadkach karanie mandatami, to sposoby wpłynięcia na świadomość pieszych, rowerzystów i motorowerzystów - wyjaśnia Elwira Jurasz z KMP w Bielsku-Białej. - Podobne działania będą kontynuowane w najbliższym czasie.
bb
Komentarze 14
i wcale nie chcę przez to powiedzieć, że dawanie mandatu komuś, kto przechodzi na czerwonym przez pustą drogę jest w porządku. nie jest. tak samo nie jest, jak to, że staruszkom, które notorycznie przechodzą przez 3 maja na wysokości przystanków pod prezydentem (nie na przejściu dla pieszych) nikt nawet nie zwróci uwagi, ale jak się ktoś nawinie młody, to od razu mandacik poleci.
Debilem to trzeba być, żeby włazić na jezdnię nie popatrzywszy się wpierw czy coś nie jezdzie - na zielonym również. Jak ktoś wpierw się rozglądnie a potem przechodzi to jest bezpieczny. I nie ma znaczenia czy czerwone czy zielone czy niby w miejscu niedozwolonym. Ciekawe, że jakoś w Paryżu wszyscy przechodzą na czerwonym (nawet w bliskiej obecności policji) i nikt mandatów nie dostaje. No, ale my mamy, jak to ktoś napisał państwo policyjne...
Najbardziej bezsensowne to zmuszanie do przejścia na skrzyżowaniu i zebrach - to najbardziej niebezpieczne miejsca.

Klauzula informacyjna ›