Zagubili dziecko na Błoniach!
Błąkająca się bez opieki na Błoniach trzyletnia dziewczynka wzbudziła niepokój bielszczanina. Dziewczynka była zapłakana, wystraszona, zziębnięta i całkowicie zdezorientowana. Okazało się, że dziecko "zagubili" rodzice w czasie wsiadania do autobusu.
Wczoraj po godz. 22.00 na parkingu bielskich Błoni mężczyzna odnalazł zapłakaną dziewczynkę, która nie potrafiła opowiedzieć co się stało. Dziecko było zziębnięte i wystraszone. Bielszczanin natychmiast powiadomił policję. Dziewczynka została przewieziona do szpitala pediatrycznego. Badania wykazały, że oprócz ogólnego zaniedbania i temperatury ciała poniżej normy, dziecko nie miało żadnych obrażeń.
W tym samym czasie mundurowi poszukiwali jej rodziców. Szybko ustalili ich dane i adres zamieszkania w jednej z kamienic w centrum miasta. Zastali tam 39-letnią matkę i 41-letniego ojca dziewczynki. Badanie alkomatem wykazało, że oboje znajdowali się w stanie po użyciu alkoholu. Mieli pod opieką jeszcze ośmiomiesięcznego syna. Z ich relacji wynikało, że od popołudnia biesiadowali przy grillu na Błoniach, gdzie pili alkohol. Kiedy się ściemniło, wrócili autobusem do domu. Nie zorientowali się, że nie ma z nimi córki.
Policjanci wyjaśniają okoliczności tej sprawy. Za narażenie dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia nieodpowiedzialnym rodzicom grozi do pięciu lat więzienia.
bb
Komentarze 45
@poirytowana A co do Ciebie radzę liczyć sie z faktem ze jeśli bedziesz wypowiadać sie publicznie czy nawet w swoim o toczeniu, to komuś nie koniecznie może sie to spodobać i bardziej lub mniej wyrazić swoją dysaprobate (tym bardziej w internecie) użyłaś niefortunnego porównania które po porostu uderzyło w inną grupę (w tym wypadku osób które również przejmują sie zwierzętami i ich losem)Wiec nie dziw sie że ktoś stanął w obronie. Bo PRZYKŁADOWO (nie mam zamiaru tu nikogo obrazić tylko porównać) jeśli powie ze ktoś jest np skąpy jak Żyd, to nie tylko posądzisz kogoś o skąpstwo lecz również będzie to antysemityzm.
Kiedy ulica Cechowa była bardzo zapuszczona i nosiła nazwę G.B-D. a w miejscu pizzerii królował bar "Bałtyk" i kufle fruwały mieszkał tam samotny, drobny pijaczek, prawie codziennie "znietrzeźwiony". Przygarnął bezpańskiego kundla słusznych rozmiarów. Piesek nad wyraz spokojny, na nikogo nie szczekał. Chodził krok w krok za swoim panem. Gdy jednak jego opiekun był nadmiernie "znietrzeźwiony" wtedy piesek warczał na niego bez ustanku. (osobiście to widziałem). Z opowieści mieszkańców ul. Barlickiego dowiedziałem się także, że gdy pijaczek przecholował i siedział pod murem zamroczony, wtedy piesek obsikał mu buty i nogawki. Mądre "bydle" :).
A dziewczynki strasznie żal. Takie maleństwo i taka trauma... Mam nadzieję, że odbiorą rodzicom prawa rodzicielskie, zanim ci zafudują jej kolejną "przygodę"
To co zrobili rodziece jest jak najbardziej zachowaniem patologicznym, lecz stwierdzenie ze jak by mieli psa to by była to mniejsza szkodliwość społeczna świadczy również o patologii i braku empatii ( w stosunku co do zwierząt). A jak już tak bardzo interesujesz sie socjologią, to również powinnaś wiedzieć o problemie schronisk dla zwierzą ich nie dofinansowaniu,. Nawet w 1997 r. została stworzona ustawa mająca na celu walkę z tego typu zjawiskiem ( które w moim mniemaniu Ty reprezentujesz), niestety mało skutecznie.
Dziecka jak najbardziej mi szkoda i mam nadzieje ze zostanie przypisany ów parze kurator. Ale również przeraża mnie sposób w jaki podchodzisz do zwierząt

Klauzula informacyjna ›