Błąkająca się bez opieki na Błoniach trzyletnia dziewczynka wzbudziła niepokój bielszczanina. Dziewczynka była zapłakana, wystraszona, zziębnięta i całkowicie zdezorientowana. Okazało się, że dziecko "zagubili" rodzice w czasie wsiadania do autobusu.

Wczoraj po godz. 22.00 na parkingu bielskich Błoni mężczyzna odnalazł zapłakaną dziewczynkę, która nie potrafiła opowiedzieć co się stało. Dziecko było zziębnięte i wystraszone. Bielszczanin natychmiast powiadomił policję. Dziewczynka została przewieziona do szpitala pediatrycznego. Badania wykazały, że oprócz ogólnego zaniedbania i temperatury ciała poniżej normy, dziecko nie miało żadnych obrażeń. 

W tym samym czasie mundurowi poszukiwali jej rodziców. Szybko ustalili ich dane i adres zamieszkania w jednej z kamienic w centrum miasta. Zastali tam 39-letnią matkę i 41-letniego ojca dziewczynki. Badanie alkomatem wykazało, że oboje znajdowali się w stanie po użyciu alkoholu. Mieli pod opieką jeszcze ośmiomiesięcznego syna. Z ich relacji wynikało, że od popołudnia biesiadowali przy grillu na Błoniach, gdzie pili alkohol. Kiedy się ściemniło, wrócili autobusem do domu. Nie zorientowali się, że nie ma z nimi córki.

Policjanci wyjaśniają okoliczności tej sprawy. Za narażenie dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia nieodpowiedzialnym rodzicom grozi do pięciu lat więzienia.

bb