Sonda: zwierciadło czasu i biustu
- Tylko kiepski towar potrzebuje wystawy sklepowej, aby gwałtem narzucić się oczom przechodniów i szukać łatwego nabywcy - czytamy w gazecie sprzed ponad wieku. Żeby nie było niedomówień, przedmiotem dyskusji jest? kobiecy dekolt.
Każda redakcja pisma specjalistycznego, a takim na pewno były MODY PARYSKIE, które czytały nasze prababki w Białej, miała również kącik łączności z czytelnikami. Również na początku XX wieku sondowano, co myślą czytelniczki o różnych sprawach. Nie byłbym typowym facetem, gdybym nie zaproponował, aby z wielu tematów przyjrzeć się temu co ówcześni myśleli o dekoltowaniu się, czyli o niewinnym odsłanianiu kawałeczka szyi i biustu.
Jak się okazuje, temat wywołał gorące komentarze. - To zniewaga najdelikatniejszych uczuć kobiety, uczyniona przez nią samą - pisała Stefa. Penelopa zaś stwierdziła: - Jest to zabytek niewolnictwa kobiety, w którym to czasie handlarz musiał uwidocznić jej wdzięki, czego dziś kobieta sama dokonywa. W omawianej kwestii wypowiedział się też osobnik męski o tajemniczym imieniu Heliogabal: - Jako człowiek doświadczony, pozwalam sobie sądzić, że we wszelkich środkach próżności mają Panie nas na celu. Stojąc na tym gruncie, twierdzę z punktu widzenia moralności tylko kiepski towar potrzebuje wystawy sklepowej, aby gwałtem narzucić się oczom przechodniów i szukać łatwego nabywcy. Towar dobry, aby nie stracił świeżości trzyma się w dobrem schowaniu. Z punktu zaś widzenia estetyki powiem: kobiety w negliżu lubię tylko w sypialni.
Z przeciwnego obozu pisała Luda B.: - Patrzenie na piękno, w jakiejkolwiek nam się formie przedstawia, sprawia zadowolenie estetyczne, dlatego też mojem zdaniem, kobieta posiadająca ładne kształty, powinna bez względu na przyzwoitość się dekoltować. Natomiast praktyczna Barbara zauważyła: - Po cóż smażyć się w dusznej atmosferze balowej w staniku pod szyję, jeżeli moda uprawnia nas do dekoltowania się i jeżeli wiemy, że nam tak ładnie? - czytamy w ?Modach Paryskich? ze stycznia 1903 roku (nr 2).
Przeglądając prasę kobiecą, zarówno tę dzisiejszą, jak i tę sprzed wieku, można się uśmiechnąć, zirytować, a czasem zadumać nad mentalnością blondynek czy naiwnością tekstów. Jest jednak coś, co najczęściej umyka uwadze. To fakt, iż modelki, makijaże i stroje lansowane przez pisma adresowane do pań ujednolicają wygląd kobiet. Dziś na naszych ulicach widać coraz mniej Polek, a coraz więcej Europejek, które swym wyglądem przypominają te z kolorowych magazynów.
A przecież nasze panie mają swój własny niepowtarzalny urok, co w całej rozciągłości potwierdził Andrzej Rosiewicz, śpiewając: Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny. I niech tak już pozostanie.
W archiwum odnalazł: Jacek Kachel
Na ilustracjach: strony z archiwalnych gazet





Klauzula informacyjna ›