Z bielskimi dziennikarzami spotkał się wczoraj śląski europoseł Marek Migalski, który przyjechał do stolicy Podbeskidzia, aby poprzeć bielszczanina Adama Rakszawskiego w eurowyborach. Janusz Okrzesik mówi o Rakszawskim, że to porządny człowiek.

Adam Rakszawski jest prawnikiem, od 13 lat prowadzącym własną kancelarię. Rankiem, gdy ogłoszono stan wojenny, jak wielu jego rówieśników nie mógł oglądać ?Teleranka?. W szkole nosił opornik i przy ognisku na obozach licealnych śpiewał ?Przeżyj to sam? Lombardu. W czerwcu 1989 rozklejał plakaty, rozdawał ulotki. W latach 90. należał do NZS na Uniwersytecie Jagiellońskim, wraz z żoną pracował w Niemczech ?na zmywaku?, by zarobić na pierwsze mieszkanie.

Obecnie Rakszawski jest szefem struktur ugrupowania Polska Razem Jarosława Gowina na Podbeskidziu i jego kandydatem w zbliżających się wyborach do Parlamentu Europejskiego. Na liście partyjnej otrzymał pozycję nr 4. W kampanii wyborczej akcentuje sprawy bielskie. Powtarza, że ostatnia reforma administracyjna państwa doprowadziła do marginalizacji terenów poza aglomeracją śląską.

 - Nie ma innej drogi dla Bielska-Białej i Podbeskidzia, jak rozwój inwestycji przemysłowych, komunikacyjnych i edukacyjnych. Bielsko-Biała musi stać się centrum silnego subregionu województwa - podkreśla Adam Rakszawski. Wczoraj te idee poparł ubiegający się o reelekcję znany europoseł Marek Migalski, który przyjechał do Bielska-Białej, aby wystąpić z Rakszawskim na wspólnej konferencji prasowej ?Bielsko-Biała to nie Śląsk?. 

Obaj politycy sprzeciwiają się likwidacji prowadzonego przez samorząd województwa Kolegium Nauczycielskiego, bez zaproponowania ?żadnego zagospodarowania bazy dydaktycznej, majątku i dorobku?, a także Bielskiego Ośrodka Naukowo-Dydaktycznego UE w Katowicach. - Lubię Bielsko-Białą - twierdzi pochodzący z Raciborza Marek Migalski, który uważa, że europosła należy rozliczać z tego co zrobił, a nie z jego deklaracji. Po szczegóły swojego dorobku odsyła do dokumentów partyjnych.

W rozmowie z naszym portalem Migalski podkreślił, że jego zasługą są poprawki do programu wymiany studenckiej Erasmus, z którego korzysta również wiele bielskich uczelni. Śląski polityk wzywa bielszczan, aby nie wierzyli kandydatom na eurposłów, którzy obiecują miejscowe inwestycje, np. budowę kładki w mieście. Jak przekonuje Marek Migalski, deputowani są w Parlamencie Europejskim po to, aby lobbować na rzecz społeczności lokalnych, zwracać im uwagę na korzystne projekty i możliwości wsparcia finansowego.

rok