Wielka woda na południu?
Na najbliższe dni Centralne Biuro Prognoz Meteorologicznych prognozuje wystąpienie na obszarze Beskidu Śląskiego i Żywieckiego opadów deszczu o natężeniu umiarkowanym i silnym. Tzw. łowcy burz ostrzegają nawet przed silnymi ulewami i straszą powodzią. Sytuacja pogodowa na południu Polski jest dynamiczna, zwłaszcza w zlewni górnej Wisły.
- Prognozy od kilkunastu aktualizacji są coraz bardziej pesymistyczne - scenariusz ma być niemal identyczny, jak w 2010 roku - już za kilkadziesiąt godzin nad północnymi Włochami i Adriatykiem utworzy się niż, który będzie się przemieszczać na północ przez zachód Rumunii, po czym stanie na kilkadziesiąt godzin na południowym zachodzie Ukrainy, w rejonie miasta Użohorod - przeczytaliśmy w niedzielę na portalu Polskich Łowców Burz. Jest to stowarzyszenie zajmujące się prognozowaniem i ostrzeganiem przed groźnymi zjawiskami meteorologicznymi.
Typowa sytuacja powodziowa
Zdaniem autora tej prognozy, jest to typowa sytuacja powodująca powodzie w Polsce południowej, kiedy niż zostaje zablokowany przez wyże ze wschodu, północy i zachodu Europy, co w rejonie Karpat doprowadza do powstania potężnej i grubej warstwy chmur niosącej ze sobą olbrzymie opady deszczu, zwłaszcza na terenach górskich i podgórskich. Według meteorologa, na południu Polski tym tygodniu w ciągu zaledwie 2-3 dób spadnie ponad 100 mm deszczu, co doprowadzi do gwałtownego wzrostu zagrożenia powodziowego na wielu rzekach.
W najbliższych dniach problemów z nadmiarem wody raczej nie unikniemy. Nie wiadomo jeszcze, jaka będzie skala opadów. Czy skończy się na lokalnych, niewielkich powodziach i silnych podtopieniach? Zdaniem ekspertów ze stowarzyszenia, ten sam proces, który obecnie obserwujemy, wywołał opady odpowiedzialne za wielką powódź w maju 2010 roku. W Bielsku Białej w ciągu zaledwie trzech dób spadło wtedy aż 340 mm deszczu.
Synoptycy nie wykluczają zmian
Z nieoficjalnymi wypowiedziami obserwatorów zjawisk pogodowych korespondują informacje synoptyków z Centralnego Biura Prognoz Meteorologicznych, które wczoraj w godzinach popołudniowych ostrzegło przed intensywnymi opadami w Beskidzie Śląskim i Żywieckim. Dziś po południu prognozowana wysokość opadów w naszym regionie wynieść ma 5-10 mm (miejscami do 20 mm), aby w czwartek wzrosnąć do 10-30 mm (miejscami do 40 mm).
Sytuacja pogodowa jest bardzo dynamiczna. Dlatego obecnie jest za wcześnie, by można było wyznaczyć miejsca z możliwymi największymi opadami deszczu. Wygląda więc na to, że w najbliższych dniach bielszczanie nie powinni rozstawać się z parasolami i kaloszami, a służby kryzysowe muszą być przygotowane na najgorsze scenariusze. Ostrzeżenie CBPM ważne jest do piątku, lecz synoptycy nie wykluczają zmian wielkości prognozowanych opadów i terminów w zależności od rozwoju sytuacji.
rok
O ochronie przeciwpowodziowej naszego miasta pisaliśmy ostatnio w artykule NIK upomina bielskich urzędników.
Komentarze 13
https://www.youtube.com/watch?v=bNIXUUCCB5Q
>@100%BB/ "To więcej niż błąd, to zbrodnia" (parafrazując pewną znaną sentencję Napoleona Bonaparte)
Ta naprawa nie wchodziła w zakres rzeczowy remontu po powodzi z 2010 roku.
Mur powstał za czasów miłościwie panującego naszym pradziadkom Cesarza Franciszka Józefa I więc należy pisać o wsparcie i dotację na remont do Habsburgów! :) :) :)
Problem plega na tym, że firmie kończył się kontrakt na realizację zadania i moim zdaniem nie wykonali dobrze swojej pracy. To ze uszkodzili podczas prac mur to jedno, a po drugie koryto rzeki nie jest też dokońca wyczyszczone to widac zwłaszcza tam gdzie Niwka łączy sie z główną rzeką płynąca przez miasto. Wszystko rozchodzi sie o pieniądze, ZGW w Gliwicach zapewnie nie chce wydawać dodatkowych pieniędzy na nieplanowaną inwestcję, a to był błąd, wielki błąd, ze naprawa koryta rzeki Białej, nie obejmowała przebudowy wału przeciwpowodziowego na odcinku od DH Wokulski do mostu przy ul. 11-Listopada. Kto się przyglądał to widział, że mur ten w środkowej części jest jakby wgnieciony przez masy wody i sprawiało to wrażenie jakby górna jego cześć mogła kiedyś runąć do rzeki. Traf chciał że przy okazji remontu koryta zapewne uzywano sprzętu, który mógł spowodowac radykalne pogorszenie się stanu technicznego tego wału już tak bardzo zniszczonego przez wode, ale inwestor i zamawiajacy umywają ręce, że to nie ich wina tylko wody która wtedy podniosła sie do stanu ostrzegawczego.
Spory kompetencyjne pomiędzy Ratuszem a WFOŚiGW w Gliwicach przenoszą się po różnych sądach i urzędach administracji państwowej ale woda nie poczeka aż papiery nabiorą mocy urzędowej.
Najważniejsze, że "Sfery II" nie urwie a reszta niech płynie do Czechowic-Dziedzić.
Fotoreporterzy - bądźcie czujni - w końcu dwór Kasztelana też popłynie na tratwie zaniechań.

Klauzula informacyjna ›