- Depeche Mode to dla nas coś więcej niż muzyka, to styl życia - mówi bielszczanin Tomasz "Wawrzyn" Wawak. O fenomenie zespołu, charakterystycznym wyglądzie depeszowców i tolerancji rozmawiamy z członkami bielskiego fanklubu "New Life".

"Depeszowcy" - tak określa się fanów zespołu Depeche Mode. - To ewenement, że wokół jednej grupy wytworzyła się subkultura - stwierdza Tomasz Wawak, który jest fanem Depeche Mode już od ponad dwudziestu lat.

Lotnisko na głowie

Jak rozpoznać depeszowców? Przeważnie noszą czarno-białe ubrania i dodatki, jak krzyże czy bransolety. Fryzury stylizują na wokalistę Davida Gahana. Jego image - skórzana ramoneska, białe dżinsy, czarne glany i charakterystyczne "lotnisko" na głowie przeszedł do historii. Fani kolekcjonują gadżety związane z wizerunkami swoich ulubieńców - czapki, szaliki, poduszki, koszulki czy kubki. Kupują płyty. Są tacy, którzy mają krążki w wersjach z całego świata.

Fani marzą, by spotkać się z zespołem. Godzinami czekają pod hotelami, w których akurat przebywają muzycy. Panu Tomaszowi udało się zrobić sobie zdjęcie z Depeche Mode w Pradze.

 - W tekstach zespołu każdy może odnaleźć siebie. Utwory poruszają egzystencjalne problemy, nie są banalne - ocenia Piotr "Bojdis" Bojda ze Skoczowa. Jego ulubioną piosenką jest "Home". Dla pana Tomasza wyjątkowy jest utwór "World in my eyes". - Mam określoną wizję świata i pokazuję ją innym - tak ja interpretuję ten tekst - tłumaczy.

Taniec ze statywem

Fani zafascynowani są nie tylko muzyką Depeche Mode, ale również członkami grupy. Najwięcej emocji wzbudza David Gahan. - Miał problemy z narkotykami, przeszedł śmierć kliniczną. Wyszedł jednak na prostą i stał się inspiracją do walki dla wielu ludzi - mówi pan Tomasz. Podkreśla, że Gahan ma wyjątkową charyzmę i osobowość, a jego znakiem rozpoznawczym są specyficzne zachowania na scenie, m.in. taniec ze statywem i charakterystyczna mimika twarzy. - To typowy frontman, wszyscy inni pozostają przy nim w tyle - dodaje Piotr Bojda.

Fanklub "New Life" działa od 1999 roku. Tworzą go osoby z Bielska-Białej, Skoczowa i okolic. Członkowie "New Life" biorą udział w koncertach swojej ulubionej grupy, organizują zloty i inne imprezy dla fanów Depeche Mode. Depeszowców jest w naszym mieście coraz więcej. - Cały czas podczas spotkań widzimy nowe twarze - mówi Tomasz Wawak. W ogólnopolskim zlocie zorganizowanym trzy lata temu w bielskim klubie "Salamandra" wzięło udział około czterysta osób. Porównując do statystyk ze zlotów w innych miastach, to duża liczba. Na najbliższą imprezę dla fanów Depeche Mode, "New Life" zaprasza już 31 maja do cieszyńskiego klubu studenckiego "Panopticum".

Nasi rozmówcy przyznają, że depeszowcy spotykają się z różnymi reakcjami. Ludzie są bardziej tolerancyjni w większych miastach. W Bielsku-Białej członkowie "New Life" nigdy nie byli krytykowani Obaj panowie podkreślają, że depeszowcy nie są agresywni.- Może wyglądamy groźnie, ale nikomu nie zagrażamy. Jesteśmy spokojną subkulturą - przekonują. 

Anna Bodzek


Foto: New Life