NFZ blokuje dostęp do usług
Obietnice bez pokrycia i niejasne zasady podziału publicznych pieniędzy, to tylko maleńki wycinek z długiej listy grzechów NFZ. Przez niewydolność systemu i nieudolność jego funkcjonariuszy cierpią ci, o których mieli dbać, czyli pacjenci. Wśród nich bielszczanie i mieszkańcy całego regionu zgłaszający się po pomoc do Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej. W sumie ok. 1,5 mln osób!
W 2013 roku bielski szpital gruntownie wyremontował oddział hematologii (poprzedni został przeniesiony pod Szyndzielnię ze ?Stalownika? w 1998 r.). Kosztowało to ok. 750 tys. zł, na co złożyły się środki własne oraz kredyt. Była to poważna inwestycja finansowa, ale także logistyczna. Aby oddział mógł być uznany za pełny oddział hematologii, a nie wewnętrzny, trzeba było zapewnić mu odpowiednie warunki lokalowe, co wiązało się z koniecznością przeniesienia innych oddziałów.
Odeszły w zapomnienie
W ten sposób powstały pokoje o wzmożonym reżimie epidemiologicznym czy stanowiska do chemioterapii. Dzięki przeprowadzonym zmianom na leczenie mogą przychodzić pacjenci ?z zewnątrz?. Bielska placówka zainwestowała też w czworo swoich lekarzy, by mogli zdobyć specjalizację w dziedzinie hematologii (w całej Polsce jest zaledwie około stu takich specjalistów). Wszystko po to, aby szpital mógł się ubiegać o kontrakt z NFZ.
- To nie był mój wymysł. Otrzymałem zapewnienie z NFZ, że po przeprowadzeniu niezbędnych prac otrzymamy kontrakt - mówi dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej Ryszard Batycki. Niestety, gdy oddawano gotowy oddział, na stanowiskach w NFZ byli już inni ludzie. Deklaracje w sprawie kontraktu odeszły w zapomnienie razem z osobami, które je składały.
Dyrektor Batycki przyznaje, że biorąc pod uwagę wyłącznie względy finansowe, powinien oddział zamknąć. Nie wyobraża sobie jednak takiej decyzji, gdyż wie, jak ważną rolę on pełni. Pacjenci hematologii stanowią aż 30 proc. wszystkich pacjentów oddziału chorób wewnętrznych. Oddział zużywa połowę krwi szpitala. Teraz działa w ramach umowy dla oddziału wewnętrznego, a to oznacza mniej pieniędzy z NFZ niż za identyczne usługi w ramach pełnego oddziału hematologii.
Rekomendacja konsultanta
- Jesteśmy obok Katowic jedyną placówką świadczącą takie usługi w zakresie hematologii. Szpital Kliniczny w Katowicach nie jest w stanie przyjąć wszystkich chętnych. Dlatego to my przygotowujemy im pacjentów do przeszczepów - wyjaśnia dyr. Batycki.
Od czterech lat o uruchomienie oddziału hematologii w bielskim szpitalu zabiega konsultant wojewódzki w dziedzinie hematologii prof. Sławomira Kyrcz-Krzemień. ?Uważam, że jest to jedyne miejsce w regionie południowo-wschodnim województwa śląskiego, pod każdym względem spełniające warunki ośrodka referencyjnego, gdzie takie świadczenia powinny być realizowane? - napisał konsultant w liście rekomendacyjnym w sprawie potrzeby utworzenia oddziału.
Profesor Kyrcz-Krzemień dodaje, że bielska placówka realizuje kompleksowe świadczenia zdrowotne nie tylko dla prawie 200 tys. mieszkańców Bielska-Białej i 350 tys. zamieszkujących powiat, ale również dla ok. 1 mln mieszkańców południowo-wschodniego regionu województwa. Czy tych ludzi nie dotyczą ostatnie deklaracje premiera Donalda Tuska i jego ministra zdrowia w sprawie skrócenia drogi przez mękę pacjentom chorym na raka?
Może w trzecim kwartale?
Ryszard Batycki rozmawiał z wicemarszałkiem województwa śląskiego na temat sytuacji oddziału, ale spotkanie nie przyniosło konkretów. W śląskim oddziale NFZ powiedziano naszemu portalowi, że o żadnych obietnicach nic im nie wiadomo. Zapewniono nas, że szpital będzie mógł wystartować w konkursie na kontrakt dla oddziału hematologii, który zostanie ogłoszony w trzecim kwartale br. Do konkursu może stanąć wiele szpitali, a o tym kto ostatecznie otrzyma pieniądze zadecyduje specjalna komisja.
- To NFZ powinien zabezpieczyć mieszkańcom wszystkie możliwości leczenia. Zamiast tego skutecznie im uniemożliwia dostęp do pełnego wachlarza usług - podkreśla dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej.
Magdalena Dydo-Pyrchla

Klauzula informacyjna ›