Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała - Północ umorzyła śledztwo w sprawie wielkiego pożaru hali fabrycznej, do którego doszło jesienią ub. roku przy ul. Grażyńskiego. Zdaniem biegłego z zakresu pożarnictwa, przyczyną zdarzenia była... awaria wentylatora.

Pożar wybuchł 30 października 2013 roku w godzinach porannych na terenie hali produkcyjnej. W akcji gaśniczej uczestniczyło kilkadziesiąt zastępów straży pożarnej, które niezwłocznie pojawiły się na miejscu zdarzenia. W wyniku pożaru zniszczeniu uległ dach oraz hala firmy wraz z wyposażeniem. Nie było ofiar w ludziach. Łączne straty oceniono na ponad 1 mln zł (o tym zdarzeniu informowaliśmy w artykule Pilne: wielki dym koło Pomarańczy).

Oceniając zgromadzony w sprawie materiał dowodowy, prokuratura wykluczyła, aby przyczyną pożaru było podpalenie. Zdaniem biegłego z zakresu pożarnictwa, źródłem ognia  był zapłon spowodowany iskrzeniem wentylatora zamontowanego przy dachu hali. - Nie stwierdzono, aby którykolwiek ze współwłaścicieli pokrzywdzonej firmy lub jej pracownik obejmował swoją świadomością spowodowanie pożaru - czytamy w komunikacie Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała - Północ.

Zdaniem śledczych, park maszynowy, na którym pracowała załoga, składał się z nowych maszyn i nowej linii technologicznej, a pracodawca dbał o konserwację urządzeń i regularną kontrolę ich działania. Z racji swojej nowości sprzęt ten nie był ubezpieczony przez właściciela.

bb