Trzeba usunąć i zutylizować blisko 50 ton eternitowych płyt zawierających azbest. Ale to nie wszystko. W miejsce zdemontowanej należy wykonać nową bezpieczną i ciepłą elewację. Wymieniona też zostanie cała stolarka budowlana, bo okna lata swojej świetności dawno mają już za sobą, a od samego początku nie były zbyt szczelne.

W czasach, gdy je instalowano pojęcie ?energooszczędność? nie było jeszcze zbyt popularnym hasłem. Natomiast azbest, w latach 70. ub. wieku - gdy szkoła powstawała - uchodził za materiał nie tylko bezpieczny, lecz wręcz wymarzony do tego typu zastosowań. Trwały, odporny na warunki atmosferyczne i na dodatek estetyczny. Te cechy sprawiały, że był szeroko stosowanym materiałem budowlanym. Eternitowe płyty używano zwłaszcza na pokrycia dachów i elewacje. 

Wszytko zmieniło się, gdy odkryto rakotwórcze właściwości tego materiału. Niebezpieczne dla zdrowia są mikroskopijnej wielkości włókna uwalniające się podczas mechanicznej obróbki oraz procesów wietrzenia materiałów zawierających azbest. To, że jest szkodliwy dla zdrowia, na Zachodzie odkryto już czterdzieści lat temu i mniej więcej w tym czasie rozpoczęto rugować go z otoczenia człowieka. W Polsce proces ten rozpoczął się znacznie później, bo dopiero na początku lat 90.

Walka z azbestem ma się zakończyć - zgodnie z unijnymi i krajowymi dyrektywami - do końca 2032 roku. Do tego czasu ma zniknąć ze wszystkich budynków. Nikt jednak nie będzie czekał tak długo, aby pozbyć się toksycznego materiału z budynku szkoły, w którym codziennie przebywają setki młodych ludzi. Stąd też władze Bielska-Białej już co najmniej 15 lat planowały demontaż azbestowych płyt z budynku ZSO. Wciąż jednak brakowało na to pieniędzy, a potrzeba ich sporo, bo inwestycję (demontaż płyt oraz położenie nowej elewacji) szacowano początkowo na około 10 mln zł.

Ostatecznie, z braku odpowiednich funduszy, zdecydowano się na mniej kosztowne - lecz połowiczne - rozwiązanie. Płyty pomalowano farbą zapobiegającą utlenianiu się azbestowych włókien. Nie pomogło to na długo. Gwarancja na skuteczność tego typu zabezpieczenia ma bowiem upłynąć już w przyszłym roku. Sytuacja stała się niepokojąca, lecz w sukurs bielskim samorządowcom przyszły unijne fundusze. Chodzi o program ?Czyste powietrze?, w ramach którego można realizować za unijne pieniądze tego typu zadania. Bruksela pokrywa aż 85 proc. związanych z nimi wydatków.

Bielski Ratusz o pozyskanie unijnych funduszy na ten cel zaczął się starać już w 2012 roku, lecz pieniędzy wtedy nie dostał. Projekt został jednak na tyle wysoko oceniony, iż znalazł się na drugim miejscu listy rezerwowej. To dawało nadzieję, że dostanie dofinansowanie w kolejnym rozdaniu. Dzielone miały być wtedy pieniądze, które pozostały po zakończeniu i rozliczeniu projektów zrealizowanych w pierwszej kolejności. Niewykorzystane czy zaoszczędzone fundusze wracają bowiem do Urzędu Marszałkowskiego i są rozdzielane pomiędzy projekty oczekujące na liście rezerwowej.

Nadzieje bielskich włodarzy na taki właśnie rozwój wydarzeń okazały się uzasadnione. W połowie ub. roku okazało się, że Unia wesprze groszem demontaż azbestu z budynku szkoły na osiedlu Beskidzkim. Bielsko-Biała otrzymała na ten cel nieco ponad 9 mln zł. Reszta - ponad 4 mln zł - pochodzi z miejskiej kasy. Koszt całej - właśnie rozpoczętej - inwestycji sięga blisko 14 mln zł.

W trakcie prac zostanie nie tylko usunięty ze szkoły cały azbest, a w jego miejsce położona nowoczesna elewacja zapewniająca wraz z nową ?ciepłą? stolarką odpowiednie parametry termoizolacyjne budynku. W ramach projektu zostaną też zainstalowane na dachu szkoły panele słoneczne, dzięki którym uda się między innymi obniżyć koszty podgrzewania wody w wchodzącej w skład kompleksu krytej pływalni.

Marcin Płużek (Kronika Beskidzka)