Uciechy pod czerwonym daszkiem
Na początku XX wieku Bielsko i Biała były na tyle znaczącymi europejskimi miastami, że szybko docierały do nich nowinki techniczne. Jedną z nich było kino z filmami dźwiękowymi. Historia kina miejskiego założonego w Białej w 1913 roku jest dosyć burzliwa i kończy się w latach 70., o czym pamiętać mogą niektórzy współcześni bielszczanie.
Niejaki Adolf Zenker, właściciel bielskiego kina założonego w 1896 roku w hotelu ,,Kaiserhof?, w 1911 roku otrzymał zakaz działalności, który uzasadniano przepisami przeciwpożarowymi i policyjnymi. Przedsiębiorca odwołał się od tej decyzji, ponieważ uważał, że straż i policja zainterweniowały na zlecenie władz miasta. Jego kino miało być sporą konkurencją dla dotowanego przez magistrat bielski teatru miejskiego. Na konflikcie Zenkera z magistratem skorzystał samorząd z Białej, który podjął starania o koncesję na prowadzenie kina.
- Na sesji Rady Miejskiej w Białej w maju 1913 roku po raz kolejny zajmowano się procesem powstawania miejskiego kinoteatru. Wcześniej dyskutowano już o tym na sesjach 14 lutego, 4 kwietnia i 2 maja - relacjonuje Jacek Kachel, autor książki pt. ?Bialski Iluzjon?, który w minioną sobotę podczas złazu turystycznego prezentował bielszczanom ?Ciekawostki nie tylko kinowe Bielska i Białej? (o tej ciekawej imprezie pisaliśmy w artykule Bielsko-Biała z przewodnikiem - za 3 zł).
Primadonna z Bielska
Komisja Krajowa, do której odwołał się Zenker uznała, że nie było podstaw do odebrania mu koncesji. Dlatego kino w hotelu ?Kaiserhof? (obecny hotel ?President?) mogło funkcjonować nadal.
Budynek kinoteatru miejskiego w Białej zaprojektował Artur Corazza z morawskiej Igławy. Architektura gmachu postawionego tuż obok ratusza łączyła elementy neobarokowe i secesyjne. Widowiska mogło oglądać 526 osób zasiadających zarówno w fotelach na sali projekcyjnej, jak i jedenastu lożach - sześciu po bokach i pięciu naprzeciw sceny z ekranem. Uroczyste otwarcie kinoteatru miejskiego w Białej nastąpiło 12 października 1913 roku.
Adolf Zenker obserwując powstającą w Białej konkurencję, postanowił sprowadzić do Bielska ówczesny hit światowego formatu, film pt. ?Quo vadis?. Dochód z jednego z seansów przeznaczył na zakup sprzętu i wyjazd wakacyjny dla harcerzy. W ten sposób przedsiębiorca wcześniej krytykowany za prowadzenie niemoralnej formy rozrywki - jak w tamtych czasach postrzegano kino - budował swoją pozycję społecznika i filantropa. Zenker sprowadził do Bielska również inne znane filmy, jak ?Pani Nilu? czy ?Johann Strauss nad pięknym, modrym Dunajem?, w którym jedną z ról zagrała pochodząca z Bielska primadonna Opery Wiedeńskiej Selma Kurz.
Nieprzyzwoite filmy dla panów
Bialskie kino miejskie od początku istnienia również dbało o swój repertuar. To właśnie tutaj odbyła się austriacka prapremiera dramatu pt. ?Honor?. Kinoteatr miejski za swój proniemiecki repertuar był krytykowane przez polską prasę, która ubolewała nad zamknięciem polskiego kina ?Lux?. Strażnicy moralności w tamtych czasach najbardziej oburzali się na organizowane w kinach wieczorki dla panów, podczas których pokazywano nieprzyzwoite filmy.
- Prezentowano około pięciominutowe filmiki, które miały podobną fabułę. Jedne opowiadały o zakompleksionym dżentelmenie, który podgląda panie przez dziurkę od klucza, a inne o artystach, np. .rzeźbiarzu, który śni, że jego rzeźby nagich kobiet ożyły. Panowie żartowali, że chodzą do domku pod czerwonym daszkiem, gdyż kino w Białej miało takowy - opowiada Jacek Kachel.
Aparat Edisona
Kino w Białej starało się przyciągnąć widzów nie tylko przy pomocy zmasowanej akcji promocyjnej. Aby uatrakcyjnić widowiska, w listopadzie 1913 roku Rada Miejska postanowiła zakupić aparat Edisona. Był to sprzęt do prezentowania filmów dźwiękowych, którym w tamtym czasie dysponowały nieliczne kina europejskie. Ale obiekt w Białej był różnie oceniany. Burmistrz cieszył się, że ma jedno z najnowocześniejszych kin w Europie, a opozycja podkreślała jego deficyt finansowy.
Polacy uważali, że nie przyczyniają się do strat finansowych placówki komunalnej, gdyż nie chodzą do kina i w ten sposób nie popierają germanizacji miasta. Bielskie kino Zenkera nie wytrzymało konkurencji. Ostatecznie jego właściciel został posądzony przez wspólników o kradzież zysków i zbankrutował.
Po II wojnie światowej kinu miejskiemu nadano nazwę ?Wanda? i pod takim szyldem mogą je pamiętać niektórzy współcześni bielszczanie. W 1972 r. na skutek źle przeprowadzonego remontu naruszona została konstrukcja budynku. W konsekwencji gmach został rozebrany. Decyzja oznaczała wielką stratę dla miasta, bo była to prawdziwa architektoniczna perełka o niebanalnym rodowodzie.
Agnieszka Pollak-Olszowska
Na zdjęciu: kino miejskie w Białej - J.Kachel blog

Klauzula informacyjna ›