Do 12 lat więzienia grozi kobiecie, która podczas pijackiej awantury w Bielsku-Białej śmiertelnie raniła w brzuch konkubenta. Za swój czyn odpowie wkrótce przed bielskim Sądem Okręgowym.

Śledczy z Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała - Północ ustalili, że kobieta i jej przyjaciel często nadużywali alkoholu. W dniu, kiedy doszło do tragedii, mężczyzna wrócił z  pracy pijany. - W czasie obiadu zaczął wyzywać kobietę. W pewnym momencie uderzył ją w twarz, zaczął także szarpać i bić. 47-latka broniła się. Drapała konkubenta po szyi oraz klatce piersiowej. Zagroziła także wezwaniem policji - wyjaśnia Piotr Wysocki z Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej.

Mężczyzna poszedł do kuchni, wyciągnął z szuflady nóż i groził oskarżonej. Kobieta chwyciła go za rękę, w której trzymał nóż i zaczęła się z nim siłować. Szarpali się wzajemnie. Gdy udało jej się wyrwać nóż z ręki mężczyzny, pchnęła go nim w brzuch. Pokrzywdzony krwawiąc wyszedł z mieszkania. - Leżał na schodach i nie dawał znaków życia. Kobieta szybko zadzwoniła na pogotowie i - zgodnie z telefonicznymi radami - do przyjazdu karetki udzielała rannemu pierwszej pomocy - dodaje prokurator. Pomimo reanimacji mężczyzna zmarł.

Biegli wykluczyli, aby ofiara przypadkowo nadziała się na nóż w trakcie szarpaniny. Kobieta przyznała się do zarzucanego jej czynu. W trakcie wyjaśnień stwierdziła, że nie wie dlaczego pchnęła konkubenta nożem. Do tej pory 47-latka nie była karana.

sza