Radna Grażyna Staniszewska zwróciła się wczoraj do prezydenta Bielska-Białej o uwzględnienie preferencji mieszkańców w polityce inwestycyjnej miasta. W odpowiedzi usłyszała, że polityka ta nie może polegać wyłącznie na robieniu skwerków i ścieżek rowerowych.

W interpelacji wygłoszonej na wczorajszej sesji Rady Miejskiej Grażyna Staniszewska podkreśliła, że władze powinny uwzględniać potrzeby mieszkańców w polityce inwestycyjnej miasta. Na swoje preferencje wskazali bielszczanie, zgłaszając projekty inwestycji do budżetu obywatelskiego 2014. Tylko kilka z nich stanowią ogólnomiejskie koncepcje. Ponad sto, to nieduże, osiedlowe przedsięwzięcia.

 - Najwięcej, bo aż 54 koncepcje dotyczą małych parków, enklaw urządzonej zieleni z placami zabaw,  ścieżkami i torami rowerowymi, siłowniami blisko miejsca zamieszkania dla różnych grup wiekowych, w tym dla osób starszych. Mieszkańcy jasno wytyczają w ten sposób konieczny kierunek zmian polityki inwestycyjnej miasta - twierdzi radna. - Dopiero na drugim miejscu (53 projekty) są naprawy i przebudowa ulic, a na trzecim - programy dla osób starszych (12).

W odpowiedzi prezydent Jacek Krywult przekonywał, że polityka inwestycyjna miasta nie może polegać wyłącznie na planowaniu skwerków i ścieżek rowerowych. - To są elementy, na które trzeba zwrócić uwagę i my to robimy - mówił prezydent. Jego zdaniem, aby miasto mogło się rozwijać, potrzeba wizji o znaczeniu ponadosiedlowym. Jak stwierdził prezydent, pojawiają się protesty, że w Bielsku-Białej jest za dużo zieleni, a za mało miejsca pod budownictwo.

rok