Ranni w potyczkach na Majdanie Ukraińcy, wyleczeni w żywieckim szpitalu, odwiedzili wczoraj stolicę Podbeskidzia. Tam, gdzie się pojawili, spotkali się z życzliwością i zrozumieniem. Na koniec wizyty dziękowali Polsce za ciepłe przyjęcie.

 - Nigdy wam tego nie zapomnimy - mówił wzruszony Wołodimir Butsheenko. - Gdy tu jechaliśmy wraz z moim kolegą Grafem, baliśmy się, jak to będzie w Polsce. Ale rzeczywistość pokazała, że nasze obawy były bezpodstawne.

Wołodimir, walcząc o nową Ukrainę został trafiony na Majdanie przez snajpera w krtań. Cudem uniknął śmierci. Jego kolega Graf Afansijade zatruł się gazami bojowymi. Obaj pochodzą z Szepietówki, z którym przyjaźni się Żywiec. To był m.in. powód, dla którego ranni Ukraińcy trafili w efekcie do żywieckiego szpitala.

Kiedy już wyzdrowieli, a chwilę przed wyjazdem do rodzinnej miejscowości, Ukraińcy zostali zaproszeni przez Dariusza Paczkowskiego z fundacji ?Klamra? i dziennikarzy naszego portalu do zwiedzenia Bielska-Białej. Ucieszyli się z takiej możliwości. Stolica Podbeskidzia bardzo im się spodobała. Najbardziej - zabytkowe kamienice, w tym ratusz, gdzie spotkali się m.in. z pełnomocnikiem prezydenta Hanrykiem Juszczykiem, który w kilku słowach przybliżył gościom historię Bielska-Białej. Mówił także o demokracji.

 - Obaliliście w ostatnich tygodniach kilkadziesiąt pomników Lenina. To bardzo dobrze, ale musicie pamiętać, że na ich miejsce może przybyć inne zło. Odcięcie od komunizmu nie oznacza wolności od samego zła. Stoicie teraz przed wielkimi problemami. Jak zniwelować wielką przepaść między majątkami oligarchii a pensją przeciętnego obywatela Ukrainy? - zastanawiał się Henryk Juszczyk.

Wołodimir i Graf zobaczyli bielski Teatr Polski, który zaangażował się w akcję charytatywną na rzecz Ukrainy. Goście spotkali się z aktorami. Janusz Legoń opowiedział o historii przybytku sztuki, podkreślając, że jest sercem stolicy Podbeskidzia. Po poczęstunku w restauracji Blu, goście spotkali się  rodziną z Ukrainy, która przed wielu laty znalazła swoją bezpieczną przystań w Bielsku-Białej Nie obyło się bez łez wzruszenia i podziękowań dla wszystkich ludzi dobrej woli.

KGO