Z prośbą o zmianę metody naśnieżania stoku Dębowca zwróciła się do władz miasta radna Grażyna Staniszewska. Na wczorajszej sesji Rady Miejskiej radna poinformowała, że gdy operator włączy armatki śnieżne, spada ciśnienie wody w kranach na os. Karpackim.

Zasilanie armatek śnieżnych wodą uzdatnioną do spożycia przez ludzi jest zdaniem radnej przedmiotem kpin ze strony ekspertów zagranicznych. W interpelacji złożonej na wtorkowej sesji Grażyna Staniszewska pytała, czy operator ośrodka narciarskiego na Dębowcu może korzystać z wody pochodzącej ze źródeł podziemnych, której - jak przekonywała radna - w okolicy jest dość.

W odpowiedzi prezydent Jacek Krywult podkreślił, że zastosowanie wody pitnej do zaśnieżania miejskiego stoku jest uzasadnione ekspertyzami specjalistów. Jego zastępca Lubomir Zawierucha dodał, że skarg mieszkańców os. Karpackiego nie było, gdyż instalacja na Dębowcu jest zasilana z innej nitki wodociągu. Wiceprezydent poinformował, że na stoku i w okolicy wód podziemnych nie ma i nie będzie. To jest pustynia, jak wyjaśnił urzędnik.

rok