Z deszczu pod rynnę?
Lokatorzy zaatakowanych grzybem mieszkań w budynku po byłej Szkole Podstawowej nr 5 w Bielsku-Białej mieli rację - przyznał Ratusz, proponując im przeprowadzkę do innych mieszkań o takim samym standardzie. Najemcy twierdzą jednak, że część wskazanych im lokali wymaga poważnych remontów.
- Mamy się znowu zgodzić na obiecanki! - denerwuje się Patrycja Mazurczak, jedna z poszkodowanych lokatorek budynku po byłej szkole. - Ponieważ najwięcej pyskowałam, więc mi zaproponowano faktycznie ładne mieszkanie. Ale już jednej z sąsiadek chcą dać lokal po pożarze, a innej - z dziurami w ścianach. A wszystkie miały być gotowe z miejsca do zasiedlenia.
Na koszt lokatorów
Impas więc trwa. Przeprowadzkę zaproponowano lokatorom po tym, gdy pod koniec ub. roku na własny koszt wykonali ekspertyzę mykologiczną zagrzybionych mieszkań. Wykazała ona przekroczenie dopuszczalnych norm ilości zarodników grzybów w badanych lokalach. Później było spotkanie z prezydentem Bielska-Białej. - My swoje, a prezydent swoje, ale w końcu widać uznano, że coś z tym fantem trzeba zrobić, bo kilka dni później dostaliśmy propozycję objęcia innych mieszkań - informuje pani Patrycja.
Jak przekonuje nasza rozmówczyni, wskazane lokale przed wprowadzeniem się wymagają nakładów finansowych. - Żeby wykończyć mieszkania przy Partyzantów, lokatorzy zaciągnęli kredyty - tłumaczy Patrycja Mazurczak. - Jeszcze długo będziemy je spłacać. A teraz wypadałoby pójść do kolejnej rudery i znowu płacić.
Będzie wielkie suszenie
- Zamienne lokale mają być zaproponowane wszystkim lokatorom z parteru budynku. I to się już dzieje - twierdzi Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy bielskiego Urzędu Miejskiego. - Prezydent podjął taką decyzję i wskazał, że mają to być mieszkania, do których można się wprowadzić bez konieczności remontu, czyli mają mieć odpowiedni standard.
Ficoń przyznał też, że w świetle zgromadzonych dokumentów Ratusz uznał, że budynek po byłej szkole musi przejść gruntowne osuszanie. - Stąd konieczność przeprowadzki osób mieszkających obecnie na parterze - wyjaśnia rzecznik prasowy.
Przypomnijmy, że na adaptację gmachu po byłej Szkole Podstawowej nr 5 gmina wydała blisko 5 mln zł. Szybko jednak okazało się, że budynku nie odgrzybiono. Nie zlikwidowano też przyczyny wilgoci i zagrzybienia, które pół roku po zasiedleniu posesji zaatakowało mieszkania nowych najemców (o szczegółowych wynikach ekspertyzy mykologicznej informowaliśmy w artykule Zabójcze zarodniki atakują).
Tekst i foto: KO
Komentarze 33

Klauzula informacyjna ›