Przeciwko masowej wycince drzew planowanej na Bulwarach Straceńskich protestowała w niedzielne popołudnie grupa kilkudziesięciu osób. Podczas protestu przeprowadzono zbiórkę podpisów pod petycją do prezydenta Bielska-Białej.

 - Protest został zorganizowany w związku z urzędowymi planami modernizacji Bulwarów Straceńskich, z których wynika, że do wycinki przeznaczona ponad tysiąc drzew. W innych częściach miasta również prowadzi się wycinki. W zamian magistrat planuje nasadzenia niewielkiej ilości nowych drzew, krzewów i roślin ozdobnych, ale to w żaden sposób nie zrekompensuje utraconego drzewostanu. W większości są to drzewa zdrowe, które kolidują z nowym planem zagospodarowania tego terenu - podkreślała Wioletta Stokłosa ze Społecznego Ruchu Ochrony Drzew w Bielsku-Białej.

Organizatorzy dzisiejszej akcji wskazali kilkanaście mniejszych i większych drzew, na których widnieją kolorowe kropki wskazujące egzemplarze do wycięcia. Według protestujących, Urząd Miejski w Bielsku-Białej zamierza wykarczować roślinność naturalną, z kilkudziesięcioletnimi jesionami, olchami, krzewami bzu i jaśminowca, które nazywa ?nieuporządkowaną roślinnością wysoką i niską o małej wartości?.

Modernizacja na tak, ale wycinka na nie - twierdzą protestujący bielszczanie. - Miasto jest piękne, ale beton zabija wszystkich. Przybywa nam betonowych ?atrakcji?, a zielone tereny giną. W dużych miasta ludzie walczą o zielone tereny, ale urzędnicy mają swoje wizje, niekoniecznie zgodne z tym, czego oczekują mieszkańcy. Beton się może i łatwo sprząta - przyjedzie polewaczka, poleje wodą i wszystko zmyje, ale czy o to chodzi? - zastanawiał się Dariusz Szymczyk, jeden z protestujących (szczegółowo o konlikcie pisaliśmy w artykule Nie pozwolą zniszczyć bulwarów).

Tekst i foto: Mirosław Jamro