Seniorzy pomogą rządzić miastem?
Czy w Bielsku-Białej powstanie Gminna Rada Seniorów? Taką możliwość stwarza nowelizacja ustawy o samorządzie gminnym uchwalona pod koniec ubiegłego roku. Grażyna Staniszewska, która stoi na czele Towarzystwa Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia zastanawia się, czy bielscy seniorzy dojrzeli do podjęcia wyzwania - bycia konstruktywnym organem doradczym.
W Bielsku-Białej od lat działają aktywnie Uniwersytety Trzeciego Wieku powstałe przy Akademii Techniczno-Humanistycznej oraz Wyższej Szkole Administracji. W ostatnim czasie dobiegła końca realizacja programu Towarzystwa Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia, który dodatkowo poruszył siły drzemiące w starszym pokoleniu bielszczan.
Nadzieja dla seniorów
- Doświadczenie, ogromna chęć do działania oraz praca na rzecz naszego miasta, to wszystko łączy seniorów, którzy wzięli udział w projekcie "Pora na Seniora" - przyznaje Grażyna Staniszewska. - Projekt realizowano na terenie 12 osiedli, ale mamy nadzieję, że jeszcze w tym roku pojawi się także w pozostałych częściach Bielska-Białej. Liczymy w tym względzie na pomoc Urzędu Miejskiego - dodaje nasza rozmówczyni.
Projekt ?Pora na Seniora? realizowano przez 18 miesięcy. Obejmował zajęcia ruchowe, plastyczne, a także naukę obsługi komputera, która - jak się okazuje - była największym wyzwaniem dla uczestników. - Na początku seniorzy nieufnie podchodzili do naszych pomysłów. Dziś mamy do czynienia z aktywizacją tej grupy społecznej, która myśli nie tylko o sobie, ale chce zrobić coś dla swojego miasta. Choć sam projekt dobiegł końca, to mamy w planach jego kontynuację. W najbliższym czasie w Domu Żołnierza odbędzie się spotkanie seniorów. Będziemy ponadto ubiegać się o kolejne granty.
Nowy głos doradczy
Pod koniec ub. roku znowelizowano ustawę o samorządzie gminnym. Pojawił się w niej zapis, który w sposób jasny i klarowny przedstawia sytuację osób starszych. - Gmina sprzyja solidarności międzypokoleniowej oraz tworzy warunki do pobudzania aktywności obywatelskiej osób starszych w społeczności lokalnej - czytamy w ustawie.
Zgodnie z nowelizacją, rada gminy z własnej inicjatywy lub na wniosek zainteresowanych środowisk może utworzyć gminną radę seniorów - organ o charakterze doradczym, konsultacyjnym i inicjatywnym. Jego odpowiednikiem w środowiskach ludzi młodych jest Młodzieżowa Rada Miasta. W skład gminnej rady seniorów wchodziliby przedstawiciele starszego pokolenia oraz działające na ich rzecz podmioty: organizacje pozarządowe oraz uniwersytety trzeciego wieku.
Radna Staniszewska zastanawia się, czy bielscy seniorzy dojrzeli do podjęcia takiego wyzwania, a także czy wykażą wolę uczestnictwa w radzie. - Wiem, że tkwi w nich wielka siła, mądrość i doświadczenie. Dlatego nie wątpię, że rada stałaby się organem, z którym warto rozmawiać - kończy nasza rozmówczyni.
Katarzyna Górna-Oremus
Komentarze 23
Proszę czytelników o pomysly.
PS. Krywult jest koszmarny ale chyba ma rację, jak traktuje Staniszewską jak idiotkę (mam nadzieję, że nie zostanie to poczytane jako "plus" na rzecz Staniszewskiej. "Politykowi", który w jednym z wywiadów odn. 1989 mówi, że głosowali "za planem Balcerowicza" nie wiedząc co będzie, przyzwoitość nakazywałaby chyba odrobinę samorefleksji.
A może odmłodzimy tą ekipę o średnio 20 lat w wyborach samorządowych? I wtedy pani Staniszewska będzie miała kompetentną, konstruktywną Radę Seniorów, dojżałą do podjęcia działąń doradczych.
W mieście, które inwestując zadłuża się na kolejne 30 lat winni rządzić wyłącznie ci, którzy owoce takiej polityki będą konsumować do osiągnięcia wieku emerytalnego a więc ludzie z przedziału 25 - 40 lat maksymalnie! Reszta do Rady Seniorów!
Czy jakikolwiek bank daje kredyt konsumpcyjny na 25 lat osobie 70 letniej - na nowe auto, sprzęt rtvagd, komputery, tablety, meble itp.?
Bo ludzi nie interesuje polityka. Chcą tylko spokojnie życ, realizować marzenia, plany i własne cele. Dlatego tworzenie kolejnych organów spowoduje tylko większy chaos i z pewnością nie poprawi życia przeciętnego Kowalskiego. W praktyce ciężej będzie cokolwiek zrobić, bo każda grupa interesu będzie naciskała. Jak najmniejszy interwencjonizm organów władzy to najlepsze rozwiązanie. Dostaję drgawek jak słysze o jakiś doświadczeniach społecznych. Społeczeństwo dzisiaj chce tego jutro czego innego, każdy wie z osobna czego mu najbardziej potrzeba i trzeba dążyć by jednostka mogła te decyzje podejmować.
Moim zdaniem artykuł miałby większą siłę przekazu, gdyby wspomniano w nim o działaniach podjętych przez młodzieżową radę, przedstawiono, co ludziom młodym udało się zrobić i na jakie problemy skutecznie zwrócili uwagę władzy wykonawczej i ustawodawczej naszego miasta.
Z mojego, społecznego doświadczenia wynika, że oba twory będą traktowane z góry, gdyż tylko kilku radnych ma chęć wsłuchiwania się w głos społeczny, a więc i w głos moich przedmówców/ komentatorów. Głosują tak jak się od nich odgórnie oczekuje. Wszędzie widać brak własnego przemyślenia stawianych pod obrady rady problemy. Niestety potwierdza to fakt, że mamy naturalny odruch nabywania nawyków od osób obejmujących najwyższe stanowiska, zarówno władzy wykonawczej, jak i władzy ustawodawczej. Znaczna część społeczeństwa nie potrafi lub po prostu nie chce sprecyzować informacji, co chciałaby robić i na czym nam zależy.
Nie mamy wiedzy w jaki sposób diagnozować problemy i jak je rozwiązywać.

Klauzula informacyjna ›