Połazy, dziady i trzaskanie z bata, to jedne z wielu beskidzkich zwyczajów Bożego Narodzenia, zwanego "Godami? lub "Godnymi Świętami?. W okolicach Bielska-Białej miesza się kilka kultur. Najbardziej różnorodne są zwyczaje górali Beskidu Żywieckiego, lecz nie można pominąć także kultury Śląska Cieszyńskiego czy Kresowiaków.

Najbardziej magicznym dniem we wszystkich regionalnych kulturach jest Wigilia Bożego Narodzenia. Górale mówili - "Jaka Wigilia, taki cały rok". Dlatego w tym dniu nie wolno ociągać się z robotą, kłócić ani przeklinać. Jeśli dopisywała pogoda, powtarzano - "Jak we Wigilię jasno, to w stodole ciasno". Górale wieczerzę wigilijną tradycyjnie rozpoczynają od opłatka i chleba z masłem. Później podaje się potrawy składające się z tego, co wyrosło w polu (m.in. ziemniaki, jabłka, kapustę i żur z owsa). We wszystkich kulturach potraw musiało być 12 (tyle, ilu jest apostołów).

Zostawiam takie ziarenko

 - Najważniejsze, że w nas, góralach jest jeszcze tęsknota za domem. Dlatego chcemy pokazać młodemu pokoleniu, jak niegdyś w tym domu bywało. Trzeba im mówić o prostych rzeczach, symbolice jabłka, choinki czy chleba. Kultywując nasze zwyczaje, zostawiam takie ziarenko i wierzę, że to pozwoli młodemu pokoleniu kontynuować te tradycje - mówi Małgorzata Kiereś, dyrektor Muzeum Etnograficznego w Wiśle.

Nieco inne potrawy wigilijne pojawiają się u Kresowiaków, którzy osiedlili się w Bielsku-Białej po II wojnie światowej. - Najważniejszym wigilijnym rytuałem w naszym domu było wyciąganie jabłek, które zimowały w specjalnym dole. Jabłkami dekorowaliśmy choinkę i spożywaliśmy je w święta - wspomina bielszczanka pochodząca z Kresów, Weronika Bojanowicz. - Były słodkie i piękne. Tego zapachu nie zapomnę do końca życia. W Wigilię tradycyjnie jemy także barszcz. Inny niż przez resztę roku, bo z grzybami. Przygotowujemy zupę grzybową, pierogi z kapustą i grzybami, smażone ryby i gołębie z kaszą gryczaną. Na deser zawsze jest kutia. Kiedyś mak do niej hodowaliśmy sami.

Maria Wardas w powieści pt. ?Wyłom?, opisującej życie mieszkańców Śląska Cieszyńskiego na przełomie XIX i XX wieku, poświęciła Wigilii cały rozdział. Ścisłe przestrzeganie przesądów obowiązywało już od wigilijnego poranka. Szczególnie troskliwie obchodzono się z pasterzami służącymi w gospodarstwie oraz bydłem, gdyż to właśnie oni byli pierwszymi świadkami narodzenia Chrystusa. Pastuszkowie mogli się wtedy najeść do woli przy gospodarskim stole, a dla bydła pieczono specjalne placki z różnych rodzajów mąki i wody? święconej. Ze słomy podeptanej w wigilijny poranek przez bydło zaplatano powrósła na drzewa. Nie mogły ich zaplatać kobiety w ciąży, bo to wróżyło ciężki poród. Największymi przysmakami wigilijnego stołu były kluski z masłem i suszone śliwki.

Dziady żywieckie

Form kolędowania jest w polskiej tradycji bardzo dużo. Jest to m.in. kolędowanie z gwiazdą, z szopką, z maszkarami (konikiem, turoniem, kozą lub niedźwiedziem - symbolami siły i dostatku). Są tzw. widowiska herodowe, noworoczne "Draby" i "Dziady". Typowo beskidzkim zwyczajem kolędowym były "połazy", czyli połączenie kolędowania i zalotów. Istotnym elementem tego obrzędu była ?połaźniczka? - przyozdobiona gałązka jodłowa, którą zostawiało się gospodarzom.

Kolejnym, praktykowanym do dzisiaj zwyczajem są ?Dziady żywieckie ??(zwane też ?Jukacami?). Obrzęd trwa od wieczora w Sylwestra i kończy się w Nowy Rok w godzinach popołudniowych. Kolędowanie w ramach ?Dziadów? połączone jest z życzeniami noworocznymi oraz robieniem psikusów napotkanym przechodniom. Występujący w tym obrzędzie przebierańcy posługują się najbardziej archaicznym typem masek, najczęściej z kawałka baraniego runa, z wyciętymi otworami na oczy i usta. Na głowę ubierają czapkę ?ciakę? w formie stożka, zakończoną pomponem (zwykle wykonanym z bibuły). Innymi atrybutami ?jukacy? są dzwonki przypięte do pasa oraz bat. Zapłatą za ich kolędę bywa placek świąteczny, poczęstunek wódką lub drobna kwota pieniężna, która w niektórych regionach jest przeznaczana na organizację zabawy ?dziadowskiej?.

"Żywieckie Gody?, to najstarszy i największy konkurs grup kolędniczych z terenu Beskidu Żywieckiego i Beskidu Śląskiego. W 2014 roku odbędzie się 25 stycznia oraz 1 lutego. Głównymi organizatorami tego wydarzenia są Regionalny Ośrodek Kultury w Bielsku-Białej, Miejskie Centrum Kultury w Żywcu i Gminny Ośrodek Kultury w Milówce.

Jedyny taki konkurs w kraju

Uczestnicy ?Żywieckich Godów? rywalizują o nagrody pieniężne w dwóch kategoriach. Tradycyjni kolędnicy (z gwiazdą, z turoniem, herody) występują na scenie w Żywcu. Z kolei plenerowi przebierańcy kultywujący wspomniany zwyczaj dziadów noworocznych walczą o nagrody w Milówce, tworząc wielobarwne pochody w kolorowych strojach. Imprezie towarzyszy wiele innych wydarzeń, m.in. konkursy trzaskania z bata, potańcówka dziadowska, degustacja potraw regionalnych, kuligi.

 - Żywieckie Gody mają już 45-letnią tradycję. Warto się na nie wybrać całą rodziną, bo jest to unikatowy przykład folkloru świątecznego w naszym regionie. Jury ocenia m.in. dobór postaci obrzędowych właściwy dla terenu, z którego wywodzi się grupa, prawidłowe, estetyczne i zgodne z graną postacią stroje oraz rekwizyty obrzędowe, a także charakterystyczny dla grup dziadów skład kapeli, repertuar muzyczny i taniec - podkreśla Monika Teśluk z Regionalnego Ośrodka Kultury w Bielsku-Białej.

Święto Trzech Króli praktycznie zamyka w obrzędowości ludowej okres Godnych Świąt, choć kolędowanie może trwać jeszcze do Matki Bożej Gromnicznej. Nasza redakcja życzy Czytelnikom, by w ich sercach aż do lutego gościł klimat z kolędy autorstwa znanego beskidzkiego poety, Juliusza Wątroby:
,,Ej-beskidzka kolędo zakołuj nad nami
wkręć się w stada owieczek a i wilkom przebacz
W przygasłe oczy sypnij złotymi gwiazdami
I przychyl białej ziemi chociaż skrawek nieba?.

Agnieszka Pollak-Olszowska

Foto: Monika Teśluk