Wiadomo czym to cuchnie
Dobrze jest mieć sąsiada. Pani Maria spod Szyndzielni też długo tak sądziła. Do czasu, kiedy okazało się, że z sąsiadującej posesji biegnie w ziemi rura, która odprowadza do jej szamba cudze w tym przypadku nieczystości. Bielszczanka złożyła skargę do prokuratury.
- Wychodzi na to, że przez ostatnie lata moje szambo obsługiwało sąsiadów! - irytuje się kobieta. - W głowie mi się nie mieści, że można takie rzeczy robić. Pani Maria być może jeszcze przez następnych kilka lat płaciłaby za ścieki sąsiadów przy okazji opróżniania własnego szamba, gdyby nie potężna ulewa w minione wakacje. - Po deszczu z mojego szamba zaczęło się przelewać. Byłam zdziwiona, bo akurat wcześniej było czyszczone - opowiada nasza rozmówczyni. - A tu taka nieprzyjemna niespodzianka!
Deszcz nie śmierdzi
W pierwszej chwili bielszczanka pomyślała, że do szamba przedostała się deszczówka i stąd problem. - Okazało się jednak, że tak nie jest, bo w okolicy rozniósł się nieprzyjemny zapach - wyjaśnia pani Maria. - Wiadomo było, co się leje, niestety.
Jeszcze tego samego dnia przed posesję poszkodowanej przyjechali urzędnicy zaalarmowani przez okolicznych mieszkańców, że z szamba ich sąsiadki wylewają się nieczystości, które przedostają się do pobliskiego potoku. - Nie mogłam zrozumieć, co się dzieje - wspomina kobieta. - Poprosiłam o pomoc przyjaciela, który stwierdził, że trzeba odkopać szambo i obejrzeć uszkodzenia.
Prawda wyszła na jaw
W ruch poszła łopata i po kilku godzinach prawda wyszła na jaw. - Do mojego szamba dochodziła rura prosto z sąsiedniej posesji - mówi pani Maria. - Prawie za głowę się złapałam, bo wszystko nagle stało się dla mnie jasne.
W tym momencie właścicielka feralnej posesji uświadomiła sobie, że gdy kupowała dom, rura była już podłączona do jej szamba, ale w umowie wyraźnie zaznaczono, że z chwilą wprowadzenia się połączenie musi być zlikwidowane. - Nigdy tego nie sprawdzałam, nie przyszło mi to nawet do głowy - tłumaczy pani Maria. - Widać jednak ludziom nie można zaufać.
Sąsiad mnie okradał!
Bielszczanka zawiadomiła organa ścigania o postępowaniu sąsiadów, lecz prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa. Poszkodowana złożyła zażalenie na to postanowienie.
- Nie zgadzam się z opinią prokuratora, że nie popełniono przestępstwa - podkreśla pani Maria. - Przecież poprzez korzystanie z mojego szamba sąsiad mnie okradał, bo częściej musiałam czyścić szambo i więcej za to płacić.
Tekst i foto: Krzysztof Oremus
Galeria:
Komentarze 21
może okazać się, że całą winę ponosi sprzedający.


Klauzula informacyjna ›