Bielscy samorządowcy będą musieli zmierzyć się z oceną  powojennej historii Polski. Do tej pory Ratusz raczej stronił od tego typu polityczno-historycznych sporów. Przedsmak ostrej dyskusji o wydarzeniach z nie tak odległej przeszłości można było poczuć ostatnio na sali sesyjnej.

Wszystko przez pomysł  bielskiego posła PiS Stanisława Pięty, który wraz z grupą osób popierających jego projekt, chce wybudować w Bielsku-Białej pomnik poświęcony żołnierzom Narodowych Sił Zbrojnych. Pod tą propozycją podpisało się ponad 2000 osób.

Co do tego, że monument taki w stolicy Podbeskidzia powinien stanąć, raczej rozbieżności wśród radnych i miejskich włodarzy nie ma. Zwłaszcza, że Rada Miejska już raz upamiętniła tę zbrojną formację, nazywając jej imieniem jedno z bielskich rond. Kontrowersje dotyczą tego, gdzie taki pomnik miałby stanąć. Ratusz wskazał miejsce na cmentarzu wojskowym w bielskich Aleksandrowicach, po tym jak z oficjalnym wnioskiem do Urzędu Miejskiego zwrócili się na początku tego roku pomysłodawcy uczczenia żołnierzy spod znaku NSZ, również w granicie lub brązie, a nie tylko przez niematerialny ślad w postaci nazwy na mapie miasta.

Prezydent Bielska-Białej podjął taką, a nie inną decyzję - tłumaczy jego rzecznik Tomasz Ficoń - zasięgając w tej sprawie opinii ekspertów, którzy wskazali na cmentarz w Aleksandrowicach. Uznali bowiem, że to miejsce godne i odpowiednie. Zwłaszcza, że stoi tam już pomnik ufundowany żołnierzom Armii Krajowej, a sam cmentarz staje się powoli bielskim sanktuarium upamiętniającym wszystkich bojowników o wolną i niepodległą Polskę.

Ta lokalizacja nie do końca przypadła jednak do gustu inicjatorom budowy pomnika. - Nie mam nic przeciwko temu, aby na cmentarzu wojskowym w Aleksandrowicach powstał, tak jak sugerują bielskie władze, monument ku chwale NSZ, a wręcz przeciwnie, chętnie poprę taką inicjatywę, lecz chodzi o to, aby pomnik taki został odsłonięty także w centrum miasta - tłumaczy Stanisław Pięta. W jego opinii najodpowiedniejszym miejscem byłby plac Wojska Polskiego, który wskazany został przez pomysłodawców budowy monumentu we wniosku skierowanym do ratusza. Odpowiedź na tę propozycję była jednak negatywna.

Czemu tylko taka lokalizacja, najwyraźniej bardziej godna - zdaniem zainteresowanych - niż wojskowy cmentarz, wchodzi w rachubę? Zdaniem posła dlatego, że ?żołnierze wyklęci? - jak teraz nazywa się członków NSZ - zasługują na takie wyróżnienie. Tym bardziej, że ich zasługi w walce o wolną Polskę do tej pory nie były w Bielsku-Białej należycie docenione. Mało tego, przez szereg lat byli odsądzani od czci i wiary. Poza tym pomnik ma także pełnić rolę edukacyjną. Stąd w grę wchodzi tylko centrum miasta, gdzie pojawia się wiele osób, a nie cichy cmentarz położony na jego peryferiach. - Plac Wojska Polskiego byłby więc najlepszym miejscem - postuluje poseł.

Problem w tym, iż taka lokalizacja może nie wszystkim bielszczanom przypaść do gustu, a nawet wywołać niepotrzebną społeczną awanturę. Powody ku temu są przynajmniej dwa. Po pierwsze, żołnierze NSZ odzyskali należne im miejsce w powojennej historii Polski, jednak ich działalność nadal budzi wśród Polaków kontrowersje. Zwłaszcza, że pamięć o tamtych czasach wciąż jest żywa. Nie wdając się w poważne historyczne dyskursy czy naukowe oceny wystarczy powiedzieć, iż niegdyś działalność ?żołnierzy wyklętych? była wyłącznie zakłamywana, a teraz jest tylko  gloryfikowana. Tymczasem nie da się przedstawić ich czynów tylko w jednym, białym czy czarnym kolorze.

Po drugie NSZ, w przeciwieństwie chociażby do AK, niczym wielkim w samym Bielsku i Białej się nie zasłużyły. Na Żywiecczyźnie, na Ziemi Cieszyńskiej czy w ogóle w beskidzkich lasach formacja ta odcisnęła swój trwały ślad. To tam walczyli i ginęli, a pamięć o ?wyklętych? jest w wielu takich miejscach wciąż żywa. Swój pomnik mają chociażby w Żywcu, gdzie wpisali się mocno w historię miasta. Czemu jednak wyróżniać ich w szczególny sposób na terenie Bielska-Białej, w sytuacji, gdy swych pomników nie mają tu żołnierze AK czy innych formacji walczących na przestrzeni dziejów o to, aby Polska była wolnym krajem?

Zapytaliśmy kilku bielskich historyków badających przeszłość miasta nad Białą, co sądzą o pomyśle budowy monumentu NSZ na jednym z głównych miejskich placów. Jerzy Polak, autor wielu publikacji na temat historii stolicy Podbeskidzia przyznaje, że pomysł budowy takiego monumentu jest dobry. W jego opinii najlepszym miejscem, w którym powinien takowy stanąć, jest cmentarz wojskowy. Nie widzi bardziej odpowiedniej lokalizacji, jak ta wskazana przez Ratusz. W jego ocenie na pewno nie powinien to być plac Wojska Polskiego, który w żaden sposób z dokonaniami NSZ się nie kojarzy. Zwłaszcza, że jego nazwa, choć nadano ją dopiero po wojnie, dobrze oddaje historię tego fragmentu miasta. W okresie międzywojennym - jeszcze wtedy na Rynku w Białej (bo taką plac nosił wtedy nazwę) odbywały się parady i przeglądy wojska. Budowanie tam pomnika tylko żołnierzom NSZ można by odczytać jako próbę zawłaszczania placu tylko dla jednej formacji zbrojnej.

Także Jacek Kachel, historyk badający od lat przeszłość miasta nad Białą, pomysł budowy takiego monumentu popiera i uważa, że cmentarz w Aleksandrowicach byłby najbardziej odpowiednim miejscem. Jeśli chodzi o lokalizację w centrum, to jedyne, co przyszło mu naprędce do głowy i byłoby miejscem osadzonym w historycznych realiach, to okolice dwóch ubeckich ?katowni? funkcjonujących w okresie powojennym na terenie, jeszcze wtedy dwóch odrębnych miast (jedna przy ulicy Stojałowskiego w dawnej Białej, druga przy ulicy Krasińskiego w ówczesnym Bielsku). Byli tam przetrzymywani i męczeni członkowie NSZ. Stąd pomnik ku ich czci byłby w którymś z tych punktów jak najbardziej na miejscu.

Również Sławomir Porębski, historyk badający między innymi działalność podziemia antykomunistycznego w okresie powojennym na terenie Bielska i Białej także skłania się do tego, iż pomnik taki powinno się odsłonić właśnie w Aleksandrowicach. Przy czym zauważył, że byłoby lepiej, gdyby powstał tam pomnik upamiętniający partyzantów całego podziemia antykomunistycznego walczącego na Podbeskidziu z władzą komunistyczną w latach 1945-1947, odnoszący się zarówno do żołnierzy NSZ, jak i innych organizacji, jak chociażby Konspiracyjnego Wojska Polskiego czy AK - Delegatury Sił Zbrojnych, a nie tylko upamiętniający NSZ-etowców. Jeśli chodzi o teren miasta, to w jego odczuciu dobrym miejscem dla takiego monumentu byłby park Słowackiego. Dlatego, że to właśnie na terenie istniejącej tam jeszcze po wojnie strzelnicy odbywały się pokazowe procesy żołnierzy podziemia antykomunistycznego, podczas których wielu z nich usłyszało wyrok śmierci (wykonywano je najczęściej w Katowicach).

Co na to pomysłodawcy budowy pomnika? - Oczywiście, jesteśmy otwarci na inne propozycje lokalizacji niż plac Wojska Polskiego, lecz musi to być miejsce położone w centrum miasta - mówi Stanisław Pięta dodając, że ponownie zamierza zwrócić się do bielskiego Ratusza o zgodę na to, aby monument taki mógł stanąć w ścisłym centrum stolicy Podbeskidzia. Najprawdopodobniej trafi on do Urzędu Miejskiego już wkrótce. Przy czym poseł liczy na to, że tym razem decyzja władz miasta będzie pozytywna.

Na razie nie wiadomo, jaką formę miałby mieć planowany pomnik. Konkurs na jego projekt ma być bowiem dopiero rozpisany. Natomiast wybudowany ma zostać ze składek społecznych. Inicjatorzy chcą nawet zorganizować ogólnopolską akcję zbierania na ten cel pieniędzy. Wszystko jednak zależy od tego czy władze miasta zmienią zdanie.

Tekst i foto: Marcin Płużek (Kronika Beskidzka)