Wczoraj tuż po północy pogotowie ratunkowe przewiozło do szpitala czworo dzieci, które uległy zaczadzeniu w jednym z bielskich mieszkań przy ul. I Armii Wojska Polskiego. Zatrucie tlenkiem węgla było prawdopodobnie przyczyną śmierci 14-letniej czechowiczanki.

Z ustaleń policji wynika, że wieczorem dziewczyna brała kąpiel. W łazience odnaleźli ją rodzice. Dokładną przyczynę śmierci czechowiczanki wyjaśni zarządzona przez prokuratora sekcja zwłok. Wezwani na miejsce strażacy stwierdzili, że stężenie czadu w mieszkaniu nie przekraczało normy. Prawdopodobnie jednak na skutek różnicy temperatur w łazience doszło do cofnięcia spalin z piecyka gazowego.

To nie jedyne wczorajsze zgłoszenie o zatruciu tlenkiem węgla. Tuż po północy pogotowie ratunkowe przewiozło do szpitala czworo dzieci w wieku 1,5 roku, 8, 14 i 15 lat, które uległy zatruciu czadem w mieszkaniu przy ul. I Armii Wojska Polskiego w Bielsku-Białej. Życiu poszkodowanych nie zagraża już niebezpieczeństwo. Okoliczności tego zdarzenia badają policjanci z komisariatu III.

Policja apeluje o sprawdzenie urządzeń grzewczych oraz drożności kanałów wentylacyjnych w mieszkaniach. Każdego roku w okresie jesienno-zimowym dochodzi do zaczadzeń, których przyczyną są nieszczelne instalacje grzewcze lub niedrożność kominów wentylacyjnych. Aby zapobiec niebezpieczeństwu, fachowcy powinni przeprowadzić kontrolę grzejników, pieców i instalacji.

 - Większość z nas nadmiernie uszczelnia mieszkania - to podstawowy problem. Zasłaniamy kratki wentylacyjne mówiąc, że wieje zimne powietrze, zasłaniamy też otwory nawiewne w drzwiach łazienkowych. Nie robimy tzw. mikrouchyłów w oknach, niechętnie wietrzymy pomieszczenia. Te działania sprzyjają zaczadzeniom, podczas gdy wydaje się nam, że dbamy, by z mieszkania nie uciekało ciepło. Unikajmy takich praktyk, a ryzyko pojawienia się tlenku węgla znacznie spadnie - tłumaczy Paweł Waszek z Beskidzkiego Cechu Kominiarzy.

bb