W bielskiej noclegowni już obecnie każdej nocy jest niemal komplet pensjonariuszy. To skutek coraz chłodniejszych nocy. W Ratuszu tymczasem obmyśla się plany, gdzie na czas mrozów urządzić w mieście ogrzewalnię. Będą z niej mogły korzystać także osoby, które zajrzały do kieliszka.

 - Są już takie noce, gdzie mamy zajęte wszystkie miejsca - mówi Emil Kosiec, pracownik socjalny z bielskiej noclegowni przy ul. Krakowskiej. - Ale najgorsze dopiero przed nami. Przy znacznych spadkach temperatury do noclegowni przychodzi większość bezdomnych z terenu Bielska-Białej. Zdarzają się też osoby z ościennych gmin. - W okolicy nie ma podobnych miejsc, więc ludzie szukają schronienia u nas - tłumaczy pan Emil.

Będą dostawki

Kiedy chętnych do ogrzania się mroźną nocą jest więcej niż liczba łóżek (50 miejsc), w noclegowni dostawia się zapasowe posłania. Nikogo nie można zostawić za drzwiami. Z definicji obiekt służy do schronienia nocą - jego pensjonariusze w normalnych warunkach muszą opuścić pomieszczenia do godziny 8 rano.

 - Ale kiedy temperatura spada poniżej zera w ciągu całej doby, przyjmujemy ludzi przez dwadzieścia cztery godziny i nikogo rano nie wypraszamy - dodaje nasz rozmówca. Jego zdaniem, w noclegowni jest spora rotacja osób szukających dachu nad głową. Jedynie kilkunastu bezdomnych stanowi stałą grupę. - Ludzie tracą mieszkania, pracę, nie radzą sobie i w końcu lądują na bruku - przekonuje pracownik socjalny. - Na szczęście, niektórym udaje się wyjść z tej matni, przy czynnym udziale opieki społecznej. Pod warunkiem, że chcą przyjąć pomoc i jest wola wyjścia z kryzysu.

Papieros na rozgrzewkę

Nie wszyscy bezdomni korzystają jednak z noclegowni, nawet w tak zimne noce, jak obecnie. W pobliżu stacji paliw w okolicach ronda Czesława Niemena spotykamy dwóch bielszczan, którzy proszą o wsparcie. Mają nie więcej niż trzydzieści lat. - Jakąś złotówkę? Papierosa? Można prosić? - słychać z zziębniętych ust.

Można. I warto wspomóc, nawet jeśli proszący wygląda na człowieka, który nie do końca ma rzeczywiste problemy, a jedynie ?wyciąga? łatwe pieniądze. Nigdy przecież nie wiadomo, komu tak naprawdę pomagamy.

Nasi bezdomni są nieufni. Nie chcą podać nawet imion.
- To jakaś podpucha? - pytają. - Nikomu nic nie robimy.
- A gdzie śpicie?
- Na klatkach schodowych.
- A lokatorzy? Pozwalają?
- Większość tak, jeśli się nie robi hałasu. Ale są i tacy, którzy zaraz po policję dzwonią.
- Przecież jest noclegownia.
- Byłem i złapałem robala. Więcej nie pójdę, chyba że solidnie przymrozi.

Dla podpitych też

Bezdomnych przybywa i pewnie długo się to nie zmieni. Jak dowiedział się nasz portal, być może jeszcze tej zimy ruszy w mieście tzw. ogrzewalnia. Plany są już sprecyzowane, pozostaje wskazanie konkretnego lokalu. - Szukamy najodpowiedniejszego miejsca - informuje Tomasz Ficoń, rzecznik Urzędu Miejskiego.

Z ogrzewalni będą mogły korzystać również osoby pod nieznacznym wpływem alkoholu. - Tacy, których stan nie wskazuje jeszcze na konieczność pobytu w Izbie Wytrzeźwień, ale już nie kwalifikuje do noclegowni - wyjaśnia rzecznik.

Tekst i foto: Krzysztof Oremus