Mieszkańcy osiedla Grażyńskiego w Bielsku-Białej są wzburzeni. Od kilku dni ekipy drogowców działających na zlecenie Zakładu Gazowniczego wiercą dziury w jezdni, aby naprawić nieszczelne przewody gazownicze.

 - Nasza cierpliwość się skończyła - twierdzi Władysława Pabijan ze Stowarzyszenia Mieszkańców Osiedla Grażyńskiego. - Dwa lata temu na ulicach Kosynierów i Jasnej ułożono nowy asfalt, a teraz mamy tu ser szwajcarski, bo gazownicy nie potrafili się wcześniej dogadać z MZD i dokonać przeglądu swoich instalacji.

Zarząd SMOG zdecydował, że odda sprawę do prokuratury. - O niegospodarność - mówi nasza rozmówczyni. - Nie może być tak, żeby co chwilę wiercili w drodze! Mogli się wcześniej dogadać. Już i tak krawężniki są zniszczone przez śmieciarki i od pół roku nie możemy się doprosić ich naprawy.

Wczoraj w południe z inicjatywy MZD na osiedlu Grażyńskiego odbyła się wizja lokalna z udziałem przedstawicieli MZD i Zakładu Gazowniczego oraz osób ze stowarzyszenia mieszkańców. - Powodem tych prac z naszej strony są tak zwane wżery w instalacji - wyjaśniał pracownik Zakładu Gazowniczego. - Pojawiają się nagle i wtedy musimy działać. Teraz sieć jest już bezpieczna.

Podczas spotkania gazownicy zobowiązali się do monitorowania stanu nawierzchni ulicy, a wiosną do dokładnego przeglądu jezdni i naprawienia ewentualnych szkód.

Tekst i foto: ko