Manifestacja przedsiębiorców z branży budowlanej sparaliżował w środę, 27 listopada, ruch na obwodnicy Bielska-Białej. Protestowano przeciwko polityce Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju Regionalnego oraz Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

W proteście wzięło udział kilkadziesiąt osób. - Wśród nas było wielu przedsiębiorców z różnych stron kraju. Czujemy się poszkodowani przez resort zajmujący się transportem oraz przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Nasi politycy i urzędnicy zamiast pomagać w rozwoju polskich firm, wspierają działania zagranicznych koncernów. To właśnie one wygrywają przetargi, a straty odbijają sobie na podwykonawcach, czyli na nas - mówi Arkadiusz Bąk z Bielska-Białej. - Ja, angażując się w budowę wiaduktu przy drodze krajowej nr 52, straciłem warte kilkanaście milionów złotych i zatrudniające 120 osób przedsiębiorstwo. Nie płacono mi za pracę, straciłem materiały za trzy miliony, więc nie miałem płynności finansowej. Teraz zostało mi szukanie sprawiedliwości w sądzie. Inni przedsiębiorcy zostali oszukani w podobny sposób.

Protestujący w Bielsku-Białej przedsiębiorcy chcą powołać Fundację Ominiętych Przez System. - Złe prawo należy zmienić, lecz nim to nastąpi, trzeba podjąć działania wymierzone w nowoczesną, zorganizowaną przestępczość ekonomiczną. To ona, pod pozorem legalnego działania, doprowadza do nędzy uczciwych przedsiębiorców, a ich pracowników do bezrobocia. Komornicy licytują parki maszyn, domy i samochody, a przy biernej aprobacie władz rynek przejmują zachodnie koncerny - to część manifestu, który opublikowali na tworzonej właśnie stronie internetowej.

Na 13 grudnia planują kolejną manifestację, tym razem w Warszawie. - Chcemy skupić wokół siebie jeszcze większą ilość pokrzywdzonych przedsiębiorców - zapowiada Arkadiusz Bąk.

Bielski protest przedsiębiorców - polegający na maszerowaniu obwodnicą, co zablokowało jeden z jej pasów - nie przypadł do gustu nie tylko kierowcom, ale też... innym przedsiębiorcom. - Żądają zapłaty od innych, a sami nie płacą! Na ten protest przygotowaliśmy po kosztach grochówkę, a od siebie dodaliśmy gratis herbatę i stanęliśmy z tym wszystkim tam, gdzie się umawialiśmy. Powinniśmy otrzymać 700 zł, ale nie chcą nam zapłacić - irytuje się Krzysztof Cisek, właściciel bielskiej firmy cateringowej Po Świecie Kuchni. - Pierwszy raz coś takiego nas spotkało. Nie zbiedniejemy z powodu tych pieniędzy, ale tu chodzi o zasady.

- Menadżer tej firmy ?dał ciała?. Nie zrealizował zamówienia w sposób prawidłowy, stanął w innym miejscu niż powinien i nikt nie skorzystał z cateringu. A - jak mówił - w inne miejsce nie zdąży się przenieść - nie zgadza się z zarzutami Arkadiusz Bąk. - Dogadaliśmy się jednak, że za usługę zapłacimy 300 zł.

Marcin Kałuski (Kronika Beskidzka)