Kiedy wieczorem na dobre zachodził w głowę, jak zwrócić szefowi zagubione pieniądze, zadzwonił telefon. W słuchawce usłyszał kobiecy głos. Kobieta poinformowała go, że znalazła saszetkę i chce zwrócić należące do niego pieniądze i dokumenty.

Skoro świt 34-letni przedstawiciel handlowy jednej z firm na Podbeskidziu zrealizował zamówienie w firmie w centrum Bielska-Białej. Od kontrahenta otrzymał 5 tys. zł i potwierdzenia wpłat. Pieniądze włożył do kosmetyczki, w której przechowywał też swoje dokumenty. Kosmetyczkę schował pod pachę i pognał do służbowego opla, aby realizować kolejne zlecenia.

Kiedy dotarł do następnego klienta zorientował się, że nie ma przy sobie saszetki. Nerwowo i bez efektów przeszukiwał samochód. Wreszcie uznał, że musi wrócić do centrum miasta do pierwszego ze swoich klientów, bo wszystko wskazywało, że tam zagubił pieniądze. Na miejscu obejrzał zapis ze sklepowego monitoringu. Nagranie wyraźnie wskazywało, że przez swoje roztargnienie zgubił saszetkę, gdy wsiadał do samochodu. Obok przechodzili jacyś ludzie, ale tylko jedna kobieta schyliła się, aby podnieść zgubę. Zajrzała do środka, po czym schowała saszetkę do swoich pakunków i oddaliła się w nieznanym kierunku.

O przywłaszczeniu pieniędzy i dokumentów mężczyzna powiadomił policję Kiedy wieczorem na dobre zachodził w głowę, jak zwrócić szefowi brakującą kwotę, zadzwonił telefon. W słuchawce usłyszał kobiecy głos. Kobieta poinformowała go, że znalazła zagubioną saszetkę i chce zwrócić należące do niego pieniądze i dokumenty. Dzięki uczciwości bielszczanki zguba wróciła do właściciela.

bb