"Teatr swój widzę przyjazny". Tak z okazji rozpoczęcia nowego sezonu pisał nowy dyrektor Teatru Polskiego w Bielsku-Białej, Witold Mazurkiewicz. Okazuje się, że nie dla wszystkich deklaracje dyrektora są przyjazne. Na bielskiej scenie nie zobaczymy już trzech aktorów, których zatrudniał jego poprzednik, Robert Talarczyk. 

Jeszcze w okresie wakacyjnym przed siedzibą teatru pojawiły się plakaty, na których aktorzy zachęcają do odwiedzin i zakupu biletu na spektakle. O tym, czy była to skuteczna promocja, przekonamy się zapewne już wkrótce. Pewne jest jednak, że nie wszystkim przypadły do gustu. Niektórzy twierdzą nawet, że plakaty wyglądają, jak reklama centrum handlowego.

Zmieniają to, co dobre?

Trudno nie zauważyć także nowego logo teatru. W miejsce charakterystycznej maski, do której przyzwyczaili się mieszkańcy Podbeskidzia, pojawił się nowoczesny w formie znak graficzny. - Dlaczego zmienia się to, co było dobre? - zastanawiają się miłośnicy teatru, z którymi rozmawialiśmy. - Przecież ten stary znak był bardzo charakterystyczny i od lat kojarzony z Teatrem Polskim w Bielsku-Białej - dodają.

Nasi rozmówcy muszą liczyć się z tym, że nie zobaczą na scenie swoich ulubionych aktorów. Wraz z objęciem posady dyrektora teatru przez Witolda Mazurkiewicza, trzech z nich utraciło pracę. Nie oznacza to jednak, że z dnia na dzień znikną z bielskiej sceny. Nastanie to dopiero z końcem tego roku. Jak dowiedział się nasz portal, Artur Pierściński, Tomasz Drabek oraz Magdalena Gera otrzymali wypowiedzenia. Podobnie, jak kilku pracowników administracji.

Dwoje aktorów - Artur Pierściński oraz Magdalena Gera - postanowiło dochodzić swoich praw w sądzie pracy. Proces w tej sprawie rozpocznie się 27 listopada. Artyści otrzymali wypowiedzenia pod koniec września tuż po tym, gdy nie zgodzili się na rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Zwyczajowo artysta powinien być poinformowany o decyzji dyrekcji najpóźniej do końca kwietnia. Tak, aby przed nadejściem nowego sezonu mógł znaleźć nowe źródło dochodu.

Z naruszeniem prawa?

 - Nie chciałbym tej sprawy komentować. To nie w moim stylu - powiedział nam aktor Artur Pierściński.

Joanna Szczepkowska, aktorka i do niedawna prezes Związku Artystów Scen Polskich jest przekonana, że w takiej sytuacji pomóc powinny związki zawodowe. - Prawdą jest, że aktorzy zwyczajowo powinni dostawać wypowiedzenia najpóźniej do końca kwietnia. Na tyle wcześnie, aby mieli czas na odnalezienie nowego miejsca pracy - mówi Joanna Szczepkowska. - Wszystko jednak uzależnione jest od samej umowy podpisanej przez aktora z pracodawcą. W tym przypadku radziłabym zgłosić się po pomoc do związku zawodowego, który działa w miejscu pracy. To organ, który jest przygotowany do takiej walki i powinien odnieść się do sytuacji w teatrze - dodaje nasza rozmówczyni.

Z informacji uzyskanych przez nasz portal wynika, że według związku zawodowego, zwolnienia aktorów Teatru Polskiego w Bielsku-Białej nastąpiły wbrew regulaminowi obowiązującemu w tym teatrze.

Katarzyna Górna-Oremus