Rada Miejska Bielska-Białej przyjęła dziś uchwałę o przeznaczeniu dodatkowych środków na pomoc społeczną. Ratusz zdecydował się na wzrost wydatków na wsparcie najbiedniejszych rodzin, choć sam budżet miasta jest obecnie w trudnej sytuacji.

Uchwała przewiduje wzrost wydatków na cele społeczne o ponad 1,3 mln zł, czyli przede wszystkim na wypłatę dodatków mieszkaniowych (535 tys. zł), utrzymanie mieszkańców Bielska-Białej umieszczonych w domach pomocy społecznej na terenie innych powiatów (250 tys. zł), zasiłki celowe i na dożywianie (245 tys. zł) oraz świadczenia dla rodzin zastępczych (200 tys. zł).

Przewodniczący komisji budżetowej Rady Miejskiej Roman Matyja poinformował, że być może w listopadzie trzeba będzie znowelizować budżet Bielska-Białej. Aktualnie brakuje w nim ok. 16 mln zł, które miasto powinno otrzymać z tytułu podatków PIT i CIT. Tymczasem przyszłoroczny budżet może być jeszcze trudniejszy do zbilansowania. Prognozowane przez ministra finansów wpływy są zdaniem wielu ekonomistów problematyczne i trudno budować na nich plany finansowe w gminach.

Jeżeli rząd nie złagodzi nowych limitów zadłużenia samorządów, w przyszłości gmina Bielsko-Biała będzie znacznie mniej inwestować niż dotychczas. Tym bardziej, że w ciągu kilku najbliższych lat na obsługę zadłużenia miasto będzie musiało przeznaczać 40-50 mln zł rocznie. Jak znaczne to obciążenie dla budżetu świadczy fakt, że tegoroczne wydatki na inwestycje miejskie wyniosą ok. 114 mln zł.

 - Gdy weźmie się pod uwagę ogólną kwotę zadłużenia, to sytuacja Bielska-Białej nie jest zła w porównaniu z innymi samorządami - powiedział nam radny Matyja. - Sprawa wygląda dużo gorzej, gdy zestawimy wielkość długu z liczbą mieszkańców.

Jeśli wszystkie zaplanowane na bieżący rok wydatki inwestycyjne zostaną zrealizowane, to zadłużenie miasta wyniesie łącznie 257 mln zł, czyli prawie 1,5 tys. zł w przeliczeniu na statystycznego mieszkańca Bielska-Białej.

rok