Sita opuści centrum
Rozpoczęła się budowa nowej bazy dla spółki Sita ZOM, największego w Bielsku-Białej usługodawcy w zakresie odbioru śmieci z przydomowych gospodarstw oraz zimowego utrzymania dróg. Tak przynajmniej można sądzić, patrząc na uwijających się na placu budowy robotników.
Nowa baza ma powstać na rozległej działce przy ulicy Reksia, na skraju miasta, w sąsiedztwie miejskiego wysypiska śmieci. Na razie trwają tam jedynie prace przygotowujące teren pod przyszłą inwestycję. Montowane jest prowizoryczne ogrodzenie placu budowy, układane są betonowe drogi dojazdowe. Kiedy ruszy zasadnicza budowa? Tego jeszcze nie wiadomo. Pierwsze plany inwestora zakładały, że prace rozpoczną się już w sierpniu tego roku.
- Niestety, termin ten musiał zostać przesunięty. Nie wszystko jeszcze udało się zapiąć na ostatni guzik - mówi Mirosław Jacek, wiceprezes zarządu spółki Sita ZOM.
O tym, że dla bielskiego ZOM-u trzeba znaleźć inną lokalizację, mówiono już w Bielsku-Białej od co najmniej dziesięciu lat. Baza spółki mieści się bowiem w centrum, przy ulicy Gazowniczej, w niegdysiejszej przemysłowej, a obecnie bardzo atrakcyjnej pod względem inwestycyjnym części miasta. Dawne fabryki zastąpiły bowiem centra handlowe, biura czy hurtownie. W niedalekiej przyszłości mają w tym rejonie powstać kolejne budynki o takim właśnie przeznaczeniu, a także mieszkalne apartamentowce. Tymczasem sąsiedztwo garażujących w pobliżu licznych śmieciarek i pługów śnieżnych nie jest dla nikogo atrakcyjne. To jednak niejedyny argument na rzecz przenosin, może nawet nie najważniejszy. Spółce zaczęła bowiem doskwierać ciasnota.
Trudno już na terenie bazy pomieścić cały sprzęt i materiały eksploatacyjne. Śmieciarki parkują nawet na ulicy. Nie ma też miejsca na magazynowanie tysięcy ton soli potrzebnej zimą do posypywania dróg. Już teraz Sita musi wynajmować na terenie miasta magazyny, aby w nich gromadzić zapasy soli. Poza tym baza jest położona daleko od miejskiego wysypiska śmieci. To sprawia, że śmieciarki wracające do garaży muszą pokonać bezproduktywnie spory dystans. Do bazy muszą bowiem wrócić z trasy puste.
Dlatego też z wielu pojawiających się w ostatnim czasie pomysłów i koncepcji wybrano tę, w myśl której nowa siedziba firmy zostanie umiejscowiona tuż obok wysypiska. W ubiegłym roku Sita ZOM kupiła tam działkę o powierzchni prawie 2 hektarów, na której mają powstać garaże, wiaty, magazyny, place manewrowe, warsztaty, a także biurowiec oraz budynki zaplecza socjalnego dla pracowników.
Inwestycja z technicznego punktu widzenia nie jest łatwa do zrealizowania, bo to teren położony na dość stromym stoku. Aby rozpocząć budowę, trzeba go najpierw zniwelować. Trzeba także przełożyć w inne miejsce całą znajdującą się tam obecnie infrastrukturę - kable, rurociągi, linię średniego napięcia - oraz zabezpieczyć słupy linii wysokiego napięcia ustawione na granicy działki. Część funduszy na budowę przyszłej bazy spółka ma zamiar pozyskać ze sprzedaży terenu, na którym funkcjonuje obecna baza. Jest tego blisko hektar, a to obecnie bardzo cenny grunt.
Zanim jednak będzie można go zbyć, trzeba wybudować nową siedzibę. Reszta pieniędzy - tłumaczy Mirosław Jacek - ma pochodzić z kredytu bankowego. Jeśli wszystkie sprawy związane z przygotowaniem inwestycji oraz jej finansowania zostaną zakończone, ruszą prace budowlane. Zwłaszcza, że wykonawca został już wybrany. Nowa baza powinna być gotowa w ciągu roku lub w nieco dłuższym czasie.
Marcin Płużek (Kronika Beskidzka)


Klauzula informacyjna ›