Sporo zdrowia muszą mieć pacjenci, którzy wybierają się do placówki lekarza rodzinnego w spółce Euromedica przy ul. Sobieskiego w Bielsku-Białej. Jeśli mają szczęście, zostaną przyjęci, a jeśli nie - muszą szukać pomocy w bliźniaczym ośrodku na drugim końcu miasta. Gdy sprawa jest pilna i nie ma czasu na podróże, trzeba zapłacić za wizytę w prywatnym gabinecie.

 - To jest kpina z pacjenta - żali się nam jeden z czytelników, pan Robert. - Pojechałem w piątek, na początku miesiąca na Sobieskiego, a tam w drzwiach wisi kartka, że nieczynne. Zgłupiałem, bo przecież ośrodek powinien być otwarty w każdy dzień powszedni, w dodatku do godz. 18. Przecież w ośrodku jest moja karta pacjenta z opisem wyników badań, wcześniejszych diagnoz, zapisanych lekarstw. Kiedyś wymyślono lekarza rodzinnego, aby w oparciu o tę kartę mógł mi szybko i skutecznie pomóc.

Ciuciubabka z pacjentami

Pan Robert ma rację - przepisy są wyraźne w tym względzie. Lekarz rodzinny ma być dostępny dla pacjenta od poniedziałku do piątku do godz. 18. Dopiero po tej godzinie w razie nagłej potrzeby można się udać po pomoc do Pogotowia Ratunkowego.

W bielskiej spółce Euromedica nie jest to jednak takie oczywiste. Sprawdziliśmy więc, czy zamykanie poradni jest stałą praktyką, czy może to był jakiś jednorazowy przypadek. We wtorek, 8 października, placówka przy ul. Sobieskiego przyjmowała pacjentów tylko do godz. 13.00. - Po trzynastej nie będzie lekarza - usłyszeliśmy w rejestracji. - Najlepiej wcześniej dzwonić.

Można dzwonić, ale nie zawsze jest to takie proste. Po pierwsze, numer telefonu podany na stronie internetowej nie jest już aktualny. Nowy numer, to połączenie komórkowe, płatne za minutę powyżej złotówki. Aby się czegoś dowiedzieć, należy swoje odczekać. Dlaczego więc Euromedica ma takie problemy?

Z miejsca na miejsce

 - To prawda, że nie zawsze mamy tam lekarza, stąd takie sytuacje - przyznaje asystent medyczny placówki, Michał Faber. - Ale nasza firma, to dwie placówki, jedna na Sobieskiego, druga na ulicy Żywieckiej. Jeśli w jednej brakuje lekarza, to jest on w drugim ośrodku, więc pacjent nie jest pozbawiony opieki - telefonicznie wyjaśnił nam pan Michał.

Pisemna odpowiedź, która po naszych ponagleniach nadeszła kilka dni później, była już bardziej precyzyjna. Przedstawiamy ją z niewielkimi skrótami. - Wyjaśniam, iż godziny pracy poradni przy Sobieskiego to PN-PT 8:00-18:00, jednak w miesiącu październiku zdarzyły się przypadki m.in. 04/10 iż poradnia przy Sobieskiego była zamknięta z powodów awarii, jednak dla pacjentów była zagwarantowana ciągłość świadczeń medycznych w naszej drugiej placówce na Żywieckiej. Faktem jest też iż zdarzył się wcześniej przypadek 02/10 krótszego otwarcia placówki w związku z chorobą lekarza i również w tym przypadku pacjenci byli wcześniej powiadomieni a ciągłość świadczeń została zagwarantowana zgodnie z wymogami NFZ w drugiej naszej bielskiej placówce. Za zaistniałe utrudnienia serdecznie przepraszamy.

Aby sprawa była jasna, o opinię na temat działalności służby zdrowia w poradni przy ul. Sobieskiego poprosiliśmy Andrzeja Truszyńskiego, rzecznika śląskiego NFZ. - Bezwzględnie placówka powinna być czynna do godz. 18 i rolą zarządzających nią jest, aby nie było przerw czy też dni, kiedy pacjent nie może dostać się do swojego lekarza. W przeciwnym razie jest to działanie wbrew przepisom - podkreślił rzecznik.

Tekst i foto: Krzysztof Oremus