Zapomniani bohaterowie z Hałcnowa
Jan Grzybowski, Giertler Karol, Leon Olma, Ludwik Dyczek... Lista jest długa. Do lat 50-tych ubiegłego wieku wszystkie nazwiska widniały na tablicy umieszczonej na ścianie kościoła Matki Bożej Bolesnej w Hałcnowie. Dziś po tablicy nie ma śladu. Komuś zależy jednak, by zachować pamięć o poległych żołnierzach.
Jest 1938 rok. Stowarzyszenie Byłych Wojskowych pod Protektoratem J.W.P. Gen. W. Przeździeckiego w Hałcnowie zorganizowało wyjątkową uroczystość. 5 czerwca odsłonięto i poświęcono tablicę upamiętniającą poległych w latach 1914-1920. Tablicę umieszczono na północnej ścianie kościoła. Okolicznościowe przemówienia wygłoszono w języku polskim i niemieckim.
Dowód pamięci
Dokument opisujący tę wyjątkową uroczystość, a także zawierający pełną listę nazwisk poległych przechowuje Krzysztof Kocur - mieszkaniec Hałcnowa. - Gdy dotarło do mnie, jakiej wagi dokument jest od wielu lat w mojej rodzinie, byłem ogromnie zaskoczony. Wymienieni zostali w nim wszyscy mieszkańcy Hałcnowa, którzy zginęli w czasie I wojny światowej, a także w wojnie z bolszewikami. Bardzo zależy mi na tym, aby tablica została odtworzona. To niepowtarzalna okazja, aby przypomnieć nazwiska bohaterów z naszej dzielnicy - opowiada mieszkaniec Hałcnowa.
Jak udało nam się dowiedzieć, jeszcze przed tzw. odwilżą w latach 50-tych ub. wieku tekst na tablicy został zamazany czarną farbą. W miejscu nazwisk pojawił się? zegar słoneczny. Resztki tablicy zostały usunięte w latach 70-tych przy okazji remontu kościelnej elewacji. Tymczasem podobne tablice znajdują się na ścianie katedry p.w. św. Mikołaja w Bielsku-Białej, a także na świątyni w centrum Kóz. Tę ostatnią wmurowano 18 września 1938 roku.
Pieniądze, to nie wszystko
- Robiąc zdjęcie tej pamiątki Kozach byłem pełen podziwu, ponieważ pod tablicą zawsze są świeże kwiaty i płoną znicze, które świadczą o żywej wciąż pamięci i więzi z poległymi - podkreśla Krzysztof Kocur. Chciałby, aby tak samo było w Hałcnowie. Koszt wykonania nowej tablicy wynosi 15 tys. zł. - To duża kwota - martwi się mężczyzna i liczy, że do akcji zbierania pieniędzy włączy się hałcnowska parafia.
Ks. Stanisław Morawa, proboszcz parafii pod wezwaniem Nawiedzenia NMP przyznaje, że słyszał o historycznej tablicy. Na razie jednak nikt nie rozmawiał z nim o zrobieniu nowej. - W tym wypadku trzeba dużo rozwagi i spokoju. Pamiętajmy, że w Hałcnowie mieszkali Polacy i Niemcy. W całej tej sprawie trzeba brać pod uwagę obie narodowości. Moją rolą jest łączenie parafian, a nie ich dzielenie. Dlatego na tą propozycją musiałaby zastanowić się także rada parafialna - wyjaśnia ksiądz.
Zdaniem proboszcza, idea jest szlachetna. Uważa jednak, że nazwiska poległych powinny zostać upamiętnione na cmentarzu, na przykład na specjalnie w tym celu ustawionym pomniku.
Kto pomoże w zbiórce?
Być może część środków niezbędnych na odtworzenie tablicy przekazałby bielski magistrat. - Nikt nie zwracał się do nas o pomoc w tej sprawie - wyjaśnia Tomasz Ficoń, rzecznik bielskiego Ratusza.
Krzysztof Kocur liczy, że dzięki naszemu portalowi uda mu się zainteresować tematem bielskich samorządowców. - Poprosiłem o pomoc jednego z bielskich radnych. Kilka razy przypominałem mu o tym. Odnoszę jednak wrażenie, że sprawę zignorował, bo nic się nie dzieje - mówi rozżalony mieszkaniec Hałcnowa.
Anna Szafrańska
Galeria:
Komentarze 8
A starania Pana Krzysztofa to wyraz szlachetności, która nie zgasła mimo upływu czasu, sprawiedliwości historycznej i dowód dojrzałości - jeszcze ktoś czuje się odpowiedzialny za to co nasze!
Może warto tak na to spojrzeć.
Sam jestem i czuję się również hałcnowianinem i Ślązakiem jednoczesnie, stąd bliskie mi sa umiłowanie tradycji i pamięć o przodkach (moi akurat byli Polakami, ael to teraz drugorzędna sprawa).





Klauzula informacyjna ›