Lewica myśli o wyborach
Rozmowa z Przemysławem Koperskim - bielszczaninem, zastępcą prezydenta Częstochowy, członkiem władz krajowych SLD
Spotkał się pan niedawno z Bożeną Kotkowską i Romanem Nehrebeckim przy kawiarnianym stoliku (w Bazyliszku - przyp. red.). Dlaczego nie w siedzibie bielskiego SLD?
Tak dla byłych liderów
- Bo to nie było jakieś oficjalne spotkanie, a raczej próba rozmowy o przyszłości naszego miasta. Wygodniej było się więc spotkać w kawiarni.
Wiadomo, że było sympatycznie, czym chwaliła się Bożena Kotkowska. Wiele osób może być jednak zdziwionych, że w tym gronie zabrakło Jerzego Balona. W końcu to szef miejskich struktur SLD, wieloletni radny. Nie chciał przyjść? Obraził się?
- Były tylko te osoby, które się wcześniej umówiły. A odpowiadając wprost: mam swój pogląd na to, jak powinno się podchodzić do wyborów samorządowych w Bielsku-Białej. Jerzy w ostatnich ośmiu latach prezentował odmienne od mojego stanowisko.
Jakie?
- O to należałoby już jego zapytać. Ja mogę mówić o sobie.
Co pana różni w tym zakresie od Jerzego Balona?
- Od dawna uważam, że SLD nie powinien zamykać się we własnym kręgu i odsuwać na boczny tor byłych liderów, takich jak Marek Trombski czy Bożena Kotkowska. A tak właśnie się dzieje w Bielsku-Białej. Taka strategia doprowadziła do tego, że w 2006 r. mieliśmy dwoje zwalczających się kandydatów lewicy na prezydenta miasta, a w 2010 miejskie SLD zaliczyło największą klęskę wyborczą od dwudziestu lat, otrzymując w tych samych komisjach wyborczych blisko dwukrotnie mniej głosów niż na listach SLD do sejmiku województwa. Mamy swoich radnych w powiecie bielskim, w Cieszynie i w Żywcu. To ogromna strata dla tysięcy mieszkańców Bielska-Białej, którzy nie mają swoich przedstawicieli w radzie miejskiej.
Lewicowy kandydat na prezydenta
Chyba nie wini pan za wszystko kolegi partyjnego? Przecież sam pan zasiada we władzach wojewódzkich SLD, a nawet krajowych. Nie ma pan żadnego wpływu na to co dzieje się w bielskiej organizacji?
- Przystąpiłem do SLD w chwili jego powstawania i sprawą jasną jest, że jestem współodpowiedzialny za jego kondycję, program i wizerunek. Stąd m.in. moja determinacja, by tę nieszczęśliwą sytuację w Bielsku-Białej zmienić. Jednak mamy taki wewnętrzny statut, że w praktyce o listach kandydatów na radnych, a nawet kandydacie na prezydenta, decyduje szef miejskich struktur.
W taki razie może pan tylko się zżymać?
- Nie do końca. Ostatnie decyzje lokalnych liderów SLD w sprawie przedterminowych wyborów w Bytomiu, Elblągu oraz w Warszawie jasno pokazały, że statut w tym obszarze jest niedoskonały. Zarząd Krajowy SLD będzie rekomendował, by w grudniu na Konwencji Krajowej SLD statut w kwestii został zmieniony.
Co to oznacza dla bielskiej organizacji?
- Że nie o wszystkim będzie decydować jej szef.
Rozumiem, że jeśli nie byłoby zmiany regulaminu, pan nie mógłby wystąpić w roli kandydata na prezydenta Bielska-Białej?
- Taką propozycję otrzymałem już kilka miesięcy temu od kilku kół i środowisk skupionych wokół bielskiej lewicy. Do startu namawia mnie również szef śląskiego SLD - Marek Balt. Należy jednak podkreślić, że na dzień dzisiejszy kolega Jerzy wskazał już swojego kandydata na to stanowisko. I dobrze, początkowa paleta nazwisk powinna być bardzo szeroka, tak by na końcu wybrać optymalne rozwiązanie dla Bielska-Białej.
Zdradzi pan nazwisko?
- To, że pan redaktor go jeszcze nie zna, jest najlepszym dowodem na to, że coś niewłaściwie działa w miejskim Sojuszu i władze krajowe muszą pilnie wesprzeć lokalne SLD.
Jak to się robi w Częstochowie?
Co chciałby pan zmienić w Bielsku-Białej, patrząc z perspektywy swojej funkcji w Częstochowie? Jak kieruje miastem prezydent Jacek Krywult?
- Proszę wybaczyć, ale nie wypada mi w tej chwili oceniać decyzji pana prezydenta. Mogę powiedzieć, jakie rozwiązania podobają mi się w Częstochowie. Po pierwsze, od października rodzice nie muszą martwić się o dodatkowe zajęcia w przedszkolach, bo w całości płaci za nie gmina. Skutecznie realizuje się też politykę budowy na każdym osiedlu tzw. parków rekreacji ruchowej. To nie jest droga sprawa, a mieszkańcy w każdej części Częstochowy mają park w zasięgu ręki. W ramach programu ?Profilaktyka poprzez sport? budujemy corocznie kilka wielofunkcyjnych boisk sportowych, na których rano ćwiczą dzieci, a popołudniami prowadzone są zajęcia sportowe dla mieszkańców. Wprowadziłem też zasadę, że część dotychczasowych zadań leżących w gestii opieki społecznej przekazano do organizacji pozarządowych. W ten sposób liczba urzędników MOPS spadła blisko o połowę, a zadania są wykonywane sprawniej i efektywniej. I sprawa w moim mniemaniu najważniejsza - w Częstochowie dwa lata temu przyjęto zasadę, że w każdym przypadku publicznej inwestycji stosowane są klauzule społeczne. To oznacza, że wykonawca ma obowiązek zatrudnić przy jej realizacji grupę osób bezrobotnych. Przykładowo, jeśli w Bielsku-Białej buduje się stadion miejski za blisko sto milionów złotych, takich osób powinno być sto. To naprawdę się sprawdza. Część takich ludzi zostaje później w firmach realizujących kontrakty, bo okazuje się, że przy bliższym poznaniu to naprawdę wartościowi pracownicy.
Cieszy się pan jako mieszkaniec Bielska-Białej z budowy stadionu?
- Generalnie każda nowa inwestycja cieszy. Przy okazji rozmowy o inwestycjach należy jednak pamiętać o tych wstrzymanych czy niedokończonych. Szkoda, że mieszkańcy Bielska-Białej nie mają do dnia dzisiejszego aquaparku. Wiele rodzin musi w tym celu jeździć na Słowację, do Krakowa czy Dąbrowy Górniczej, o bardzo drogiej Wiśle nie wspominając. Sam mam pięcioletniego syna i wiem, jak wyjazd w takie miejsce cieszy każdą rodzinę i każde dziecko. Wracając do 100 milionów - za takie pieniądze gmina mogła dokończyć aquapark, wybudować podziemne wielopoziomowe parkingi w centrum miasta czy poprawić jakość dróg. W obecnej sytuacji ?nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem? i należy pilnować, by stadion stał się realną szansą na nowe miejsca pracy, mógł być wykorzystywany przez wszystkie kluby działające w mieście, a jego utrzymanie nie drenowało budżetu miasta.
Kolejne spotkanie liderów bielskiej lewicy również odbędzie się w tym samym składzie? Co dalej?
- Planujemy zaproszenie do dyskusji jeszcze jednej osoby. Mam na myśli panią Grażynę Staniszewską. Do spotkania mogłoby dojść po październikowej wizycie Wojtka Olejniczaka i Marka Balta w Bielsku-Białej i wewnętrznej dyskusji w SLD. Uważam, że tylko otwartość na innych, na inne poglądy i chęć współpracy może sprawić, że w stolicy Podbeskidzia dojdzie do zmiany warty w samorządzie. Wierzę, że w tę inicjatywę zaangażuje się również Jerzy Balon. Musi tylko zaakceptować, że taki cel przyświeca naszym spotkaniom i rozmowom.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Krzysztof Oremus
Komentarze 76
a czerwoni i nie tylko burgrabiowie już pokazali w Bielsku co potrafią!
Krywulta można i trzeba krytycznie oceniać. Ale nie zapominajmy, że to pierwszy po wojnie burmistrz z prawdziwego zdarzenia! pozostali - a szczególnie Ci czerwoni, czy obecnie ekozieloni - tylko mościli stołki,
co, już zapomnieliśmy??
"Każdy czytelnik może się wypowiedzieć na temat artykułu, jeśli przestrzega regulaminu portalu. Z tej możliwości skorzystało wiele osób o różnych poglądach. Dziękujemy i zachęcamy do dyskusji".-jednak nie moje komntarze tąż Pan kasował
Ja nie widzę na scenie politycznej partii, z którą mógłbym się utożsamiać. Zawsze trzeba wybierać mniejsze zło i takim najmniejszym złem może okazać się Koperski. Może, ale nie musi- nie znamy jeszcze kandydatów.
Co do definiowania "prawicości" przez jednego z wcześniej komentujących: mi akurat dopuszczalność aborcji w skrajnych przypadkach (tak jak teraz) nie przeszkadza. Jestem też za tym, żeby homo mogli po sobie dziedziczyć czy odwiedzać się w szpitalach, niech to mają nawet wpisane do dowodów. Jestem przeciwko adopcji dzieci przez nich, przeciwko homopropagandzie i demonstrowaniu poprzez obleśne marsze ich łóżkowych zainteresowań. Jestem też przeciwnikiem cenzury pod pretekstem politycznej poprawności. Nie cierpię bezmyślnego lewactwa, ale wiele z postulatów rozumnej części lewicy akceptuję. Cenię ludzi mądrych, a unikam głupków- niezależnie od ich politycznej orientacji. Gdzie więc mnie możnaby zaszufladkować? Czym czyni mnie umiejętność partrzenia w innych kolorach niż tylko czarny i biały?
Odnośnie aguaparku itp. możesz sobie poczytać w dzisiejszej wiadomości portalu: http://www.bielsko.biala.pl/aktualnosci/25661/inwestycje-z-zalozenia-nierentowne
Szczerze polecam, może ci się poukłada w końcu wszystko w główce w jakąś sensowną całość :)
Ale też faktem jest, że niewiele Pan o Bielsku-Białej wie - np. planów parkingu podziemnego pod Placem Wolności nie było.
Nie sądzę, że można liczyć na ożywienie ul. 11 Listopada przez budowę parkingu podziemnego pod pl. Wojska Polskiego. Parkowanie byłoby dużo droższe niż obecnie i tym bardziej "przegoniłoby" zmotoryzowanych na darmowe parkingi pobliskich galerii.
Co do ulg, znizek dla dzieci i młodzieży na basenach krytych a także na kolej linową na Szyndzielnię to gmina prowadzi takie działania.
Parki są odnawiane, powstają nowe.Buduje się i odnawia boiska wielofunkcyjne, zarówno przy szkołach jak i na terenie ogólnodostępnym.
Zastrzeżenia budzi nie brak takich inwestycji ale jakość ich wykonania, nadmierny rozmach finansowy i brak smaku projektantów.
Nie dokucza mi brak aquapqrku; basen w Cygańskim Lesie przeszedł stosowną modernizację. Brakuje kolejnej pływalni, bez bizantyjskego rozmachu i bez auaparkowych deficytów tak znanych z wielu miast. Budowę auapqrków zostawmy różnym panom Gołebiewskim, to inwestycje komercyjne.
Na temat stadionu toczy się od lat dyskusja na blogu pana Okrzesika więc zaproszenia na pański FB nie przyjmę, może pan tu sobie lokalny blog założyć.
Co do propozycji pana Koperskiego o zredukowaniu urzędników MOPS-u o połowę - oj nie zyska pan wyborców w Ratuszu. Swego czasu radny PO chciał likwidacji zbędnego Centrum Informacji turystycznej ( 3 etaty i lokal na pl. Ratuszowym) . Mimo koalicji PO i KWW JK był przez Prezydenta... jakby to ująć... no trochę "mniej lubiany".
A co do lewicy - nieodłaczną jej część stanowią ekolodzy w tym liczne grono ekoterorystów i ekooszołomów a to już akceptowalne być nie może. Pśim swędem poszerzyli oni zasięg obszaru Natura 2000 blokując skutecznie powstanie tras narciarskich i wyciągu na zboczach Szyndzielni.
A Bielsko-Biała - turystycznie, rekreacyjnie, sportowo to góry a nie aquapark czy stadion.

Klauzula informacyjna ›