W pierwszym półroczu do kasy miasta nie wpłynęło ponad 19 mln zł. Radny Roman Matyja obawia się, że jeśli w porę nie zostanie znowelizowany budżet Bielska-Białej, to w listopadzie może zabraknąć pieniędzy na wypłaty dla bielskich nauczycieli.

O trudnej sytuacji budżetowej miasta poinformował prezydent Jacek Krywult na dzisiejszej sesji Rady Miejskiej. Podkreślił, że w pierwszym półroczu br. miasto nie otrzymało z kasy centralnej ponad 19 mln zł należnych bielskiemu samorządowi z tytułu podziału wpływów z PIT i CIT. - Zostaliśmy zaskoczeni stanem finansów publicznych państwa - mówił prezydent Bielska-Białej. - Monitorujemy jednak sytuację i będziemy starali się zamknąć tegoroczny budżet miasta.

Przewodniczący komisji budżetu, strategii i rozwoju gospodarczego Roman Matyja przekonywał, że jeszcze w październiku trzeba znowelizować budżet miasta, aby w listopadzie nie zabrakło pieniędzy dla wypłaty dla nauczycieli i innych pracowników sektora publicznego. Zdaniem radnego, zadłużenie budżetu centralnego wobec bielskiego samorządu może do końca roku wzrosnąć nawet do 30 mln zł. Tzw. dziura budżetowa może się jeszcze pogłębić m.in. w związku ze wzrostem liczby mieszkańców miasta uprawnionych do świadczeń pomocy społecznej.

Prezydent Krywult wyraził nadzieję, że część zaległości finansowych zostanie uzupełniona. Wezwał MZO do poszukiwania oszczędności w systemie oświaty. Prezydent miasta poinformował też, że w przyszłorocznym budżecie będzie mniej inwestycji. Zdaniem Jacka Krywulta, Bielsko-Biała jest jednym z najmniej zadłużonych miast w Polsce. Samorząd posiada zdolność kredytową, lecz jego możliwości inwestycyjne zostały ?sztucznie? ograniczone wskutek przyjęcia nowych współczynników zadłużenia przez ministra finansów.

Do aktualnej sytuacji finansowej miasta wrócimy w naszych publikacjach w najbliższym czasie.

rok