Prawie całkowicie stracił wzrok. Mimo to, stara się żyć normalnie. Chodzi na górskie wycieczki, bierze udział w rajdach, a nawet strzela z karabinu. Teraz Tadeusz Gierycz, 55 - letni bielszczanin, zachęca do aktywności również innych niewidomych.

Polski Związek Niewidomych działa już od ponad 60 lat. W Bielsku-Białej mamy dwa  terenowe koła tej organizacji: przy ul. Wyzwolenia i Jutrzenki, które zrzeszają około 360 osób. Działalność jednostek kontroluje bielska Delegatura Okręgu Śląskiego PZN. Od ośmiu lat kieruje nią Tadeusz Gierycz.

Świat oczami niewidomego

Przyczyną zaburzeń widzenia może być również cukrzyca. Na problemy ze wzrokiem narażone są osoby pracujące na budowie, gdzie łatwo o to, by do oczu dostała się niebezpieczna substancja. Utrata wzroku grozi nie tylko dorosłym osobom. - Po urodzeniu niemowlak może zostać nieodpowiednio ułożony w inkubatorze, co wpłynie na osłabienie jego widzenia - tłumaczy kierownik bielskiej delegatury PZN.

Obecnie wykonywane są operacje wymiany soczewek czy przeszczep rogówek, dzięki którym niewidomi mogą odzyskać wzrok. W wielu przypadkach jednak zabiegi medyczne nie pomagają.

Bielskie placówki uczą osoby niewidome, jak za pomocą białej laski radzić sobie w terenie. - Chcielibyśmy, aby niewidomi mogli poruszać się we wszystkich miejscach dostępnych zwykłym pieszym - mówi pan Tadeusz. Przyznaje, że psychiczną barierą dla niewidzących jest często konieczność posługiwania się laską. Do tej pory poruszali się samodzielnie, a teraz bez wsparcia nie mogą funkcjonować. Na zajęciach uczą również codziennych czynności, takich jak ubieranie się czy przygotowanie posiłku.

Informacje w autobusach

Delegaturę i koła terenowe PZN wspiera finansowo Urząd Miejski w Bielsku-Białej. Wciąż jednak wydatków jest zbyt wiele w porównaniu z wpływami. Dlatego nasz rozmówca zachęca, by przekazywać swój 1 proc. podatku właśnie na tę organizację.

W autobusach MZK możemy usłyszeć dźwiękowe informacje o przystankach. Dzięki temu niepełnosprawny wie, gdzie się znajduje i w którym miejscu wysiąść. Często jednak pojawiają się techniczne problemy, które uniemożliwiają głosowy przekaz. Od końca sierpnia organizowane są specjalne spotkania przedstawicieli PZN z kierowcami MZK. Omawiane są na nich problemy, z którymi borykają się niewidomi na przystankach i w autobusach.

Coraz więcej sygnalizacji świetlnych w Bielsku-Białej wyposażonych jest w sygnały dźwiękowe, m.in. przy ulicy 3 Maja oraz przy ulicy Wzgórze. Niewidzący może spokojnie przejść na drugą stronę, bo wie kiedy światło jest zielone. Ale Tadeusz Gierycz przyznaje, że delegaturze zależy na wprowadzeniu sygnalizacji dźwiękowej również na ruchliwych skrzyżowaniach Legionów, Wyzwolenia, Lwowskiej i Komorowickiej z ulicą Piłsudskiego. Już dwa lata temu zwrócił się z tą prośbą do Miejskiego Zarządu Dróg. Do tej pory nie zrealizowano projektu. Jak poinformował nas Marcin Burdziński z MZD, sygnały dźwiękowe pojawią się na skrzyżowaniach do końca listopada. - Mieliśmy problemy z dobraniem sygnału, który byłby akceptowany przez obie strony - tłumaczy opóźnienie inwestycji.

Im głośniej, tym bliżej celu

Dzięki językowi Braille'a niewidomi czytają książki i gazety. Dostępne są również wydawnictwa z lektorem i filmy z tzw. audiodeskrypcją - dźwiękowym opisem tego, co pojawia się na obrazie. Stosowana jest ona również w teatrze. W naszym regionie organizowane są różne formy aktywności dla niewidomych, w tym zajęcia taneczne i sportowe. W Wiśle, Szczyrku i Istebnej odbywają się specjalne górskie rajdy.

Działa również bielska sekcja strzelecka, w której swoich sił próbował pan Tadeusz. - Strzelamy z wiatrówki wysyłającej promień lasera padającego na elektroniczną tarczę. Sygnalizuje ona do naszych słuchawek, gdzie znajduje się promień. Wyższy ton oznacza zbliżenie do 10 - informuje Tadeusz Gierycz.

Co ważne, niewidomi mają w naszym mieście szanse na pracę. W zakładzie "Bielsin" w Wapienicy mogą zajmować się produkcją masek spawalniczych, zabawek czy elementów energetycznych. Takie osoby chętnie zatrudnia również bielski Zakład Aktywności Zawodowej.

Tekst i foto: Anna Bodzek

Na zdjęciach: Tadeusz Gierycz do perfekcji opanował już poruszanie się z białą laską