Bielski magistrat ma spory problem z nową lokalizacją lodowiska miejskiego. Z powodu rozgrywek ekstraklasy siatkówki mężczyzn w okresie zimowym niedostępna będzie dla łyżwiarzy hala pod Dębowcem. Z podobnych przyczyn ślizgawka nie może funkcjonować także w hali przy ul. Bratków. Czy Park Słowackiego to jedyne rozwiązanie?

Przez dwa sezony lodowisko w hali widowisko-sportowej przy ul. Karbowej cieszyło wielu bielszczan. W tym roku łyżwiarze muszą jednak zapomnieć o ślizgawce pod dachem. W hali pod Dębowcem swoje ligowe spotkania w PlusLidze rozgrywać będą siatkarze BBTS. Miasto nie posiada rozsądnej alternatywy dla tej lokalizacji.

Karbowa dla siatkarzy

Hala przy ul. Karbowej o pojemności ponad 3 tys. widzów jako jedyna w Bielsku-Białej odpowiada kryteriom stawianym przez Profesjonalną Ligę Piłki Siatkowej. - W momencie, gdy otrzymaliśmy informację o przyjęciu BBTS w poczet PlusLigi, rozważanych było kilka miejsc, gdzie siatkarze mogliby rozgrywać swoje mecze. Żadna z tych lokalizacji nie spełniała wymogów stawianych przez PlusLigę - podkreśla Tomasz Ficoń, rzecznik bielskiego Ratusza. 

Zawodnicy beniaminka ekstraklasy trenują pod Dębowcem od kilku tygodni. Ostatnio rozegrali mecz sparingowy z wicemistrzem Polski, Zaksą Kędzierzyn-Koźle, a na trybunach obiektu zasiadło wtedy blisko 2 tys. widzów. Dlatego władze miasta muszą szukać nowej lokalizacji dla lodowiska, które dotąd mieściło się przy ul. Karbowej. Co gorsze, odpada też możliwość wykorzystania hali przy ul. Bratków przez miłośników jazdy na łyżwach.

 - Nie ma takiej możliwości, ponieważ w niej również odbywają się regularnie imprezy sportowe - mówi Grzegorz Jania, dyrektor BBOSiR. Z powodu zbyt dużego nachylenia terenu nie można przygotować ślizgawki na terenie wokół hali pod Dębowcem. - Podobnie jak w latach ubiegłych, lodowisko będzie jednak utworzone obok hali przy Bratków - dodaje dyr. Jania.

Powrót do parku?

Urzędnicy Ratusza wpadli więc na pomysł przywrócenia lodowiska w Parku Słowackiego. W ostatnim czasie park przeszedł gruntowną przebudowę. W sezonie zimowym bandy wraz ze specjalną aparaturą do utrzymania lodu miałyby ponownie stanąć na terenie boisk sportowych. - To najbardziej rozsądna i prawdopodobna alternatywa - przyznaje Tomasz Ficoń, który dodaje, że miasto wciąż szuka innych rozwiązań. Grzegorz Jania precyzuje, że obiekt w parku będzie o blisko 50 proc. mniejszy niż w hali pod Dębowcem, ale zostanie przykryty namiotem. Podobnym do tych, które wykorzystywane są w czasie miejskich koncertów.

Przeprowadzka lodowiska z hali przy ul. Karbowej nie jest na rękę również hokeistom z Fundacji Drachma. W ubiegłym sezonie w bielskiej szkółce hokeja ćwiczyło 127 uczestników, którzy odbyli 49 treningów. Drużyna prowadzona przez ks. Mateusza Dudkiewicza była gospodarzem dwóch mistrzostw Bielska-Białej o puchar Śląskiego Kuratora Oświaty, a w styczniu zespół odwiedził nawet Mariusz Czerkawski, który poprowadził zajęcia.

Dwa lata temu na zakup niezbędnego sprzętu do przygotowania lodowiska gmina wydała kwotę blisko 800 tys. zł. Ile teraz będzie kosztowała nowa ślizgawka w parku?

Bartłomiej Kawalec